Trwa ładowanie...
Praca dla ciebie
Przejdź na
Katarzyna Bartman
|

Europejska płaca minimalna budzi kontrowersje. Pracodawcy: "Unia prze do wprowadzenia jednakowych wynagrodzeń"

25
Podziel się

W projekcie unijnej dyrektywy o płacy minimalnej polskich pracodawców najbardziej martwi to, czego formalnie tam nie ma, czyli ujednolicenie płac w całej Europie. To się nie skończy tylko na połowie średniej krajowej – ostrzegają. Związkowcy z "Solidarności" odpowiadają im krótko: hipokryci!

Europejska płaca minimalna budzi kontrowersje. Pracodawcy: "Unia prze do wprowadzenia jednakowych wynagrodzeń"
Komisja Europejska ma pomysł dotyczący płacy minimalnej (Getty Images, Getty Images)
bDpjAcAB

Według danych Eurostatu, minimalne wynagrodzenie w UE (w tych krajach, gdzie ono występuje) jest bardzo zróżnicowane i wynosi od 312 euro (Bułgaria) do 2142 euro miesięcznie (Luksemburg). Unijni komisarze postanowili ten wykres "wypłaszczyć".

W projekcie konsultowanej właśnie z państwami członkowskimi dyrektywy (a dokładnie w celach, czyli w uzasadnieniu, a nie w przepisach) o płacy minimalnej znalazł się zapis, że najniższa krajowa nie może być niższa niż 60 proc. mediany (środkowa wartość płacy w gospodarce) lub 50 proc. średniego wynagrodzenia w danym kraju.

Co ciekawe, gdyby prawo to zaczęło obowiązywać już od przyszłego roku, Polska z nawiązką spełniłaby unijne kryterium.

bDpjAcAD

Przyjmijmy, że średnie wynagrodzenie w gospodarce wynosi za II kw. 2020 r. 5024,48 zł brutto. Płaca minimalna od przyszłego roku ma wynosić 2800 zł. Jak łatwo policzyć, kwota ta odpowiada 55,67 proc. przeciętnych zarobków.

Unijna propozycja wychodzi też naprzeciw oczekiwaniom pracodawców. W czasie trwającego kryzysu postulowali oni o możliwość obniżenia płacy minimalnej lub jej zamrożenia.

Unijny mechanizm zakłada taką możliwość: płace w gospodarce spadają, to spada również płaca minimalna. Byłoby to zatem teoretycznie narzędzie wspierające pracodawców, a nie im szkodzące. Tymczasem projekt dyrektywy bardzo im się nie podoba i go krytykują. Dlaczego?

"Brutalna walka ekonomiczna"

Katarzyna Simienkiewicz, ekspert prawa pracy Pracodawców RP, mówi wprost: tu nie chodzi o to, co w tym projekcie jest aktualnie wpisane, ale jaka jest intencja ustawodawcy.

bDpjAcAJ

– W calach dyrektywy wpisane jest 50 i 60 proc., ale na tym się nie skończy. Po jakimś czasie może się okazać, że celem jest 70 albo 80 proc. średniej krajowej, a docelowo takie same płace za tę samą pracę w całej Unii – uważa ekspertka i dodaje: - Poziom płacy minimalnej to sprawa wewnętrzna każdego z państw członkowskich, nie można narzucać im odgórnie w tej kwestii żadnych rozwiązań.

Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, również widzi ukryte intencje unijnych komisarzy. Według niego chodzi o to, by wyhamować dynamiczny rozwój krajów, które mogłyby stać się bardziej konkurencyjne od gospodarek tzw. starej Unii.

- To jest brutalna walka ekonomiczna, w której nie bierze się jeńców. Im chodzi wyłącznie o pieniądze. Polska miała być rynkiem zbytu dla zachodnich towarów i ubogim, zapóźnionym krewnym, a nie rywalem – mówi twardo.

bDpjAcAK
Zobacz także: Zakaz handlu do zawieszenia? "Nie róbmy z pracowników niewolników"

Według Kaźmierczaka kraje zachodnie zorientowały się, że rozwijamy się zbyt szybko. Już teraz średnie zarobki w Polsce stanowią 75 proc. przeciętnej płacy unijnej.

Pod względem wysokości przeciętnych wynagrodzeń, ale też wydajności pracy przegoniliśmy Portugalię i Grecję, a za dziesięć lat, przy takim tempie rozwoju jak dziś, przegonimy Włochy.

bDpjAcAL

- Jaki sens ma więc wprowadzenie dyrektywy, która będzie nakazywała wszystkim sternikom (czytaj państwom - red.) wiosłowanie w tym samym tempie? Chodzi o to, by nikt nikogo nie wyprzedził! – ocenia prezes.

Związkowcy: pracodawcy będą musieli zaoferować więcej

Marek Lewandowski, rzecznik prasowy NSZZ "Solidarność", o postawie pracodawców mówi krótko: - To hipokryci! Jak można być za jednym rynkiem gospodarczym w Europie, swobodnym przepływem towarów i kapitału, a jednocześnie sprzeciwiać się idei jednolitego rynku pracy? – pyta retorycznie związkowiec i dodaje: Dlaczego Polak dostaje 4 razy mniej niż Niemiec zatrudniony w Lidlu na tym samym stanowisku albo dlaczego Fiat płaci w Polsce trzy razy mniej za tę samą pracę niż w Turynie?

Według Lewandowskiego pracodawcy boją się dyrektywy, która dąży do unifikacji płac, bo będą musieli więcej zaoferować pracownikom i zapłacić większe podatki.

bDpjAcAM

Dr Kazimierz Sedlak, ekspert rynku pracy i wynagrodzeń, chociaż sam jest pracodawcą, rozumie argumenty związkowców. Według niego, uzależnienie wysokości płacy minimalnej w Europie wyłącznie od tego, co będzie się działo w gospodarce (płace rosną – rośnie też stawka minimalna, a kiedy maleją – ta spada) może być trudne do zrealizowania, bo mało kto jest skłonny zaakceptować obniżkę wynagrodzenia.

Jak pokazują statystyki z okresów kryzysów gospodarczych, ale też dane z naszego Głównego Urzędu Statystycznego, średnie wynagrodzenie w gospodarce w czasie gospodarczego dołka wcale nie spada, ale utrzymuje się mniej więcej tym samym poziomie, a w Polsce nawet rośnie.

– Pracodawcy wolą zwolnić ludzi, niż im odbierać to, co im już dali. Zatem płaca minimalna wcale nie musi spadać wraz z pogorszeniem się sytuacji gospodarczej – tłumaczy dr Sedlak.

Co z produktywnością?

Według niego najbardziej optymalnym rozwiązaniem byłaby zróżnicowana płaca minimalna uzależniona od kapitału, jakim dysponuje dany kraj, struktury jego gospodarki, kosztów pracy, produktywności i efektywności pracowników.

– Przy tam dużym zróżnicowaniu poziomu gospodarczego poszczególnych gospodarek w Unii, ta może co najwyżej zająć się unifikacją sposobu wynagradzania pracowników, a nie ujednolicaniem im płac – uważa dr Sedlak.

Podobnego zdania jest również prof. Jacek Męcina, wykładowca UW, doradca Konfederacji Lewiatan, były wiceminister pracy. Zwraca on uwagę, że brzmienie poszczególnych artykułów dyrektywy wskazuje na daleko idącą ingerencję ustawodawcy unijnego w krajowe rozwiązania.

- Oznacza to również przyznanie Trybunałowi Sprawiedliwości UE uprawnienia do rozstrzygania kwestii kształtowania i wysokości minimalnego wynagrodzenia w poszczególnych państwach, również w przypadku jego uzgodnienia w układzie zbiorowym – zauważa.

Dodaje, że pracodawcy mają bardzo złe doświadczenia z urzędnikami unijnymi podczas współpracy nad dyrektywą o delegowaniu pracowników do pracy za granicą. W kolejnych projektach pojawiały się zapisy nieuzgodnione z nimi, które daleko wybiegały poza wcześniejsze ustalenia.

- Ponadto pojawia się pytanie, czy nowa dyrektywa pozostawia przestrzeń na działania podejmowane w szczególnych warunków, stanów wyjątkowych, stanów epidemii, kiedy uwarunkowania społeczno-gospodarcze ulegają dynamicznym zmianom – dodaje prof. Męcina.

Jeremi Mordasewicz, doradca zarządu Konfederacji Lewiatan, stawia sprawę jasno: "Wynagrodzenia, w tym również minimalne, nie powinny rosnąć szybciej niż produktywność. Wzrost płac szybszy od wzrostu produktywności spowodował, że produkcja w Grecji czy w Portugalii stała się nieopłacalna, osłabł eksport, wzrósł import, i kraje śródziemnomorskie popadły w tarapaty".

Pod tym względem Polska faktycznie ma jeszcze wiele do zrobienia. Jak pokazują dane OECD, w ostatnich 10 latach wynagrodzenie minimalne w Polsce rosło o 6,6 proc. rocznie (to największy przyrost w całej UE), podczas gdy produktywność wzrastała tylko o 3,4 proc. rok do roku.

bDpjAcBe
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(25)
marek11
3 tyg. temu
Zostaną prawdziwi przedsiębiorcy.Reszta niech źyje za to co proponowali pracownikom.
Bez
3 tyg. temu
Niech każda ponad krajowa firma płaci tak samo np. Lidl, Castorama, Biedronka, Ikea itd. to niech będzie pierwszy krok
ok0
3 tyg. temu
Jak najszybciej urealnić place
bDpjAcBf
gerwazy
3 tyg. temu
zbadajcie jak pracuja polacy w amazonie lub dhl a np niemcy i za jakie pieniadze
felix
3 tyg. temu
- i emerytury też takie same.
...
Następna strona