Trwa ładowanie...
Praca dla ciebie
Przejdź na

O stanowieniu i stosowaniu prawa

0
Podziel się:

W artykule omówiono, na przykładzie ostatniej nowelizacji przepisów urlopowych, problemy związane ze stanowieniem a przede wszystkim stosowaniem prawa, kierując w efekcie wniosek do Ministra Sprawiedliwości o podjęcie działań przywracających Trybunałowi Konstytucyjnemu prawo wydawania wiążącej wykładni ustaw.

Ustawą z dnia 18 października 2006 r. o zmianie ustawy Kodeks pracy (Dz. U. Nr 217, poz. 1587), która weszła w życie z dniem 30 listopada 2006 r. dokonano następujących zmian w problematyce urlopów wypoczynkowych.

  • Dodano art. 1552a K.p. w brzmieniu: _ _

„ § 1. Przy ustalaniu wymiaru na podstawie art. 1551 i 1552 kalendarzowy miesiąc pracy odpowiada 1/12 wymiaru urlopu przysługującego pracownikowi zgodnie z art. 154 § 1 i 2.

§ 2. Niepełny kalendarzowy miesiąc pracy zaokrągla się w górę do pełnego miesiąca.

§ 3. Jeżeli ustanie stosunku pracy u dotychczasowego pracodawcy i nawiązanie takiego stosunku u kolejnego pracodawcy następuje w tym samym miesiącu kalendarzowym, zaokrąglenia do pełnego miesiąca dokonuje dotychczasowy pracodawca.”
_ _

  • Artykuł 1553 otrzymał brzmienie:

„§ 1. Przy ustalaniu wymiaru urlopu na podstawie art. 1551 i 1552 niepełny dzień urlopu zaokrągla się w górę do pełnego dnia.

§ 2. Wymiar urlopu należny pracownikowi w danym roku kalendarzowym nie może przekroczyć wymiaru wynikającego z art. 154 § 1 i 2.”

  • W art. 3 ustawy z dnia 18 października 2006 r. stwierdzono, że przy ustalaniu wysokości świadczeń pieniężnych obliczanych z zastosowaniem współczynnika, o którym mowa w przepisach wydanych na podstawie art. 173 Kodeksu pracy, przyjmuje się, że w 2006 r. liczba dni wolnych od pracy wynikająca z rozkładu czasu pracy w przeciętnie pięciodniowym tygodniu pracy wynosi 50.

Jednocześnie dokonano nowelizacji rozporządzenia MPiPS z dnia 8 stycznia 1997 r. w sprawie szczegółowych zasad udzielania urlopu wypoczynkowego, ustalania i wypłacania wynagrodzenia za czas urlopu oraz ekwiwalentu pieniężnego za urlop (Dz. U. Nr 2, poz. 14 z późn. zm. oraz z 2006 r. Nr 217, poz.1591), uchylając § 1.

Przeprowadzone zmiany, w zasadzie, nie zmieniają dotychczasowego stanu prawnego a jedynie stanowią normatywne potwierdzenie kierunku wykładni przepisów urlopowych, jaki się ukształtował od czasów zmian tych uregulowań, obowiązujących od dnia 1 stycznia 2004 r.

De lege ferenda, aż się prosiło, aby przy okazji ustawodawca dokonał zmian w zakresie zasad obliczania wynagrodzenia za urlop i ekwiwalentu urlopowego, wprowadzając w miejsce dotychczasowych dualistycznych zasad, jedną formułę obliczeń, ponieważ dotychczasowy stan prawny niczemu nie służy, a jedynie utrudnia pracę pracodawcom.

Nieznajomość przepisów urlopowych dotyczy głównie sposobu obliczania wysokości wynagrodzenia urlopowego i ekwiwalentu za urlop. Zagadnienie to wymaga zmiany legislacyjnej w postaci określenia jednego wspólnego sposobu obliczeń w miejsce dotychczasowych dwóch.

Dodać przy tym trzeba, że ustawodawca już zdecydował się na ujednolicenie liczenia wynagrodzenia za urlop i ekwiwalentu urlopowego w ustawie o zatrudnianiu pracowników tymczasowych, nic więc nie leżało na przeszkodzie aby konsekwentnie dokonał tego w Kodeksie pracy.

To zaniechanie budzi oczywiste zdziwienie, skoro dokonuje się bieżących nowelizacji Kodeksu pracy, w innych mniej ważnych sprawach, do jakich należy wskazana wyżej nowelizacja dokonana ustawą z dnia 18 października 2006 r.

Poprawia się przepisy, które w ciągu dwóch lat już zostały objęte poprawną wykładnią, natomiast nie reaguje się na potrzeby społeczne i nie dokonuje takich zmian, w wyniku których doszłoby do rzeczywistej poprawy i eliminacji powszechnych uchybień przepisów urlopowych.

Jest to o tyle niezrozumiałe, gdyż takie ujednolicenie zasad obliczania wynagrodzenia i ekwiwalentu urlopowego nie byłoby kwestionowane ani przez organizacje pracowników, ani przez organizacje pracodawców, konsultujące projekty zmian przepisów prawa pracy.

W problematyce prawa pracy mamy niestety kto wie, czy nie najwięcej różnych wątpliwości interpretacyjnych. Wystarczy zaglądnąć do „Gazety prawnej” lub „Rzeczpospolitej” ,aby się przekonać jaka jest skala tych wątpliwości w zakresie stosowania podstawowych instytucji prawa pracy.

Istniejąca sytuacja, niestety dotychczas nie spotkała się z rozsądnym zabiegiem ustawodawcy. Patologiczne zjawiska w stosunkach pracy wynikają przede wszystkim stąd, że w sprawach podstawowych dotyczących czasu pracy, czy wynagrodzenia za pracę istnieją rozbieżności wykładniowe.

Zagadnienia zaś czasu pracy i wynagrodzenia za pracę dotyczą każdego zatrudnionego pracownika. Stosujący prawo pracy narzekają na brak jednolitej wykładni prawa, narzekają na funkcjonowanie Państwowej Inspekcji Pracy, która powinna w swojej działalności skłaniać do jednakowego stosowania prawa względem wszystkich pracowników.

Nikt jednak, a może mało kto dostrzega, że podstawowy problem polega na braku instytucjonalnego zapewnienia możliwości jednakowego stosowania prawa – czyli braku legalnej, wiążącej wykładni ustaw.

W konsekwencji, stosujący prawo zastanawiają się jak poprawnie przepisy stosować, a pracownicy nie są pewni swej sytuacji prawnej i jednakowego stosowania prawa względem nich. Rozbieżności wykładniowe sprowadzają każdy spór do potrzeby rozstrzygnięcia przez sąd pracy, co tym samym znacznie obniża skuteczność oddziaływania PIP.

Przyczyną tych problemów, oprócz nienajlepiej stanowionego prawa, jest przede wszystkim odebranie w 1997 r. Trybunałowi Konstytucyjnemu prawa wydawania legalnej, wiążącej wykładni ustaw. Niestety obecna Konstytucja RP, określając w art. 188 zadania Trybunału nie przypisuje mu takich uprawnień.

W tych warunkach, w Polsce nie ma wiążącej wykładni ustaw, będącej pewną gwarancją jednakowego stosowania prawa przez podmioty do tego zobowiązane, wtym wszystkie organy publiczne i oczywiście sądy.

Żądne rozstrzygnięcie sądowe, nie wyłączając uchwały pełnego składu Izby Sądu Najwyższego, nie ma charakteru wiążącej powszechnie wykładni prawa, lecz wiąże tylko w danej sprawie. Oznacza to, że podmioty stosujące prawo mogą podobną sprawę rozstrzygnąć inaczej.

Polska znajduje się nadal w okresie przejściowym, w którym zmienia się znaczną liczbę przepisów prawa. W tych warunkach, brak wiążącej wykładni ustaw stanowi poważny problem, przede wszystkim budzący wątpliwości co spełnienia zasady konstytucyjnej mówiącej o tym, że wszyscy są równi wobec prawa i prawo powinno być do każdego obywatela jednakowo stosowane.

W każdej gałęzi prawa, nawet przy bardzo wysokim poziomie legislacji, istnieje jakaś liczba kontrowersyjnych przepisów, które wzbudzają wątpliwości interpretacyjne. Ten margines prawny powinien być właśnie poddany pod osąd wiążącej wykładni, dającej poczucie jednakowego stosowania prawa względem obywateli.

Niestety, ustawodawca popełnił błąd w obecnej Konstytucji RP pozbawiając Trybunał Konstytucyjny prawa wydawania legalnej wykładni ustaw i powinien ten błąd jak najszybciej naprawić.

W przeciwnym razie trudno będzie mówić nie tylko o jednakowym stosowaniu prawa względem obywateli, ale wszelkie działania zmierzające do uporządkowania funkcjonowania szeroko pojętej administracji publicznej, pójdą na marne.

Przy braku wiążącej wykładni prawa, urzędnik administracji publicznej postawiony jest w sytuacji wyboru określonego kierunku wykładniowego, za który bierze odpowiedzialność, jeśli jest uprawniony do wydawania decyzji administracyjnej.

Zakładając, że każdy urzędnik chciałby działać poprawnie, w warunkach braku wiążącej wykładni prawa nie ma możliwości odwołać się do określonego kierunku postępowania i postępuje tak, jak sam uzna za stosowane, albo co, gorsza usiłuje udzielać wyjaśnień wymijających i ucieka od rozstrzygnięć, w obawie o własną odpowiedzialność.

Empirycznie można to sprawdzić, zwracając się do dowolnego urzędu w sprawie wykładni konkretnego przepisu. Najczęściej w odpowiedzi jest stwierdzenie, że zdaniem „naszego urzędu” albo też na końcu klauzula, że niniejsza wykładnia nie jest dla nikogo wiążąca.

W konsekwencji, urząd skarbowy w Krakowie może inaczej działać niż urząd skarbowy w Szczecinie, inspektor pracy w Małopolsce inaczej niż inspektor pracy w Wielkopolsce itd. i każdy z nich znajdzie uzasadnienie wykładniowe na swoje postępowanie.

Zainteresowanych konkretnymi przykładami z zakresu prawa pracy odsyłam do zagadnień omawianych w naszym serwisie na temat problematycznego obowiązku organizowania przez pracodawców palarni, organizowania służby bhp, pojęcia pracy w godzinach nadliczbowych, relacji czas pracy – podróż służbowa itd., itd.

Czas więc najwyższy, aby obecna władza, która chce przywrócić prawu właściwe jego znaczenie, doprowadziła do nadania Trybunałowi Konstytucyjnemu prawa wydawania legalnej, wiążącej wykładni ustaw.

Rzecz nie będzie jednak prosta, bo aby zmienić art. 188 Konstytucji RP potrzeba większości 2/3 parlamentu, ale próbować trzeba, bo inaczej społeczeństwo, w tym rzesze zatrudnionych pracowników nie odczują w gąszczu różnych wykładni tych samych przepisów, że mamy do czynienia w istocie z jakąś zmianą jakościową.

Mając powyższe na względzie, niniejszy artykuł dedykuję Ministrowi Sprawiedliwości.

Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
KOMENTARZE
(0)