Trwa ładowanie...
Praca dla ciebie
Przejdź na

Jeszcze o relacji podróż służbowa a czas pracy

0
Podziel się:

W artykule omówiono zagadnienia dotyczące relacji podróż służbowa a czas pracy na kanwie wyroku Sądu Najwyższego z dnia 23 czerwca 2005 r. II PK 265/04 oraz glosy S. Driczińskiego dotyczącej tego rozstrzygnięcia.

W Pracy i Zabezpieczeniu Społecznym nr 7 z 2006 r. ukazała się glosa do wyroku Sądu Najwyższego z dnia 23 czerwca 2005 r. (II PK 265/04, OSP 2005/11/622) autorstwa S. Driczińskiego.

W wymienionym wyroku SN w sentencji stwierdził, że: „Czas dojazdu i powrotu z miejscowości podróży służbowej (oraz ewentualnie pobytu w tej miejscowości) nie jest pozostawaniem do dyspozycji pracodawcy w miejscu wyznaczonym do wykonywania pracy (art. 128 § 1 K.p.), lecz w zakresie przypadającym na godziny normalnego rozkładu czasu pracy podlega wliczeniu do jego normy (nie może być od niej „odliczony”), natomiast w zakresie wykraczającym poza rozkładowy czas pracy ma w sferze regulacji czasu pracy i prawa do wynagrodzenia doniosłość o tyle, o ile uszczupla limit gwarantowanego pracownikowi wypoczynku”.

Autor glosy krytycznie ocenił to rozstrzygnięcie podnosząc w szczególności następujące tezy wykładniowe.

  • Czas dojazdu i powrotu z miejsca stanowiącego cel podróży służbowej powinien być wliczany do czasu pracy w rozumieniu art. 128 § 1 K.p., ponieważ pracownik pozostaje w tym okresie w dyspozycji pracodawcy.
  • Brak jest podstaw prawnych do stosowania odpoczynku równoważnego w stosunku do podróży służbowej.

Autor glosy rozpoczyna swoje wywody od drugiej tezy, zarzucając SN, że bezpodstawnie przypisuje pracownikowi prawo do równoważnego odpoczynku dobowego lub tygodniowego a w następstwie nie otrzymania tego wypoczynku, prawo do stosownego ekwiwalentu pieniężnego. Taka koncepcja, zdaniem autora, nie znajduje podstaw normatywnych.

W zakresie pierwszej tezy, którą autor omawia w drugiej kolejności, podtrzymuje swoje twierdzenie o tym, że czas podróży służbowej powinien być w całości wliczany do czasu pracy.

Moim zdaniem, pierwsza z przedstawionych tez autora ma zasadnicze znaczenie. Otóż, czas podróż służbowej, _ de lege lata _ (w świetle obowiązującego prawa), ma być wliczany do czasu pracy, ponieważ w tym okresie pracownik pozostaje w dyspozycji pracodawcy, a dokładniej zachowuje się w sposób zgodny z otrzymanym od pracodawcy poleceniem służbowym (por. W. Masewicz „Czas pracy – podstawowe dylematy” Monitor Prawa Pracy 2005/7/173).

Wskazany poprawny kierunek wykładniowy eliminuje dalsze trudności interpretacyjne w zakresie takich zagadnień jak: typowa lub nietypowa podróż służbowa, zaliczanie części czasu podróży służbowej do czasu pracy, zgodnie z obowiązującym pracownika normalnym rozkładem czasu pracy, czy też kwestie dotyczące odpoczynku tygodniowego a także dobowego (por. T. Nycz „Kodeksowe instytucje czasu pracy” Wydawnictwo Tarbonus, Kraków-Tarnobrzeg, marzec 2006 s.38-43).

Nie można natomiast w żadnym przypadku podzielić poglądu S. Driczińskiego jakoby brak było podstaw prawnych do stosowania odpoczynku równoważnego w stosunku do podróży służbowej a w następstwie jego nieotrzymania, prawa do stosownego ekwiwalentu pieniężnego.

Autor glosy zakłada, że nie udzielenie odpoczynku dobowego lub tygodniowego narusza przepisy o czasie pracy, czyli stanowi czyn, który wyczerpuje znamiona wykroczenia z art. 281 pkt 5 K.p., lecz nie rodzi podstaw odszkodowawczych dla pracownika.

Jest to klasyczny sposób interpretacji prawa, zakładający przedmiotowe a nie podmiotowe traktowanie pracownika. Teza ta nie może znaleźć akceptacji w obowiązującym systemie prawa pracy, tym bardziej po wejściu Polski do Unii Europejskiej (por. szerzej na ten temat T. Nycz „Znaczenie wejścia Polski do UE dla bezpieczeństwa i ochrony zdrowia pracownika (wybrane zagadnienia)” Monitor Prawa Pracy 2004/5/132).

Ustawodawca w art. 132 i 133 K.p. rzeczywiście nie przewiduje dla pracownika rekompensaty z tytułu nie udzielenia odpoczynku dobowego lub odpoczynku tygodniowego. Nie oznacza to jednak, że w obowiązującym systemie prawa pracy rekompensata pracownikowi nie przysługuje.

Kodeks pracy nie reguluje także takich zagadnień jak odsetki za zwłokę, czy odszkodowanie z tytułu nieterminowej wypłaty wynagrodzenia za pracę a powszechnie przyjmuje się prawo pracownika zarówno do odsetek za zwłokę jak i takiego odszkodowania (por. np. „Kodeks pracy – komentarz” pod red. B. Wagner, Gdańsk 2004 s. 348-349).

W konsekwencji, sposób interpretacji systemowej istniejącego prawa, zaprezentowany w powołanym wyroku SN, na kanwie prawa do rekompensaty za brak odpoczynku dobowego i tygodniowego jest w pełni uzasadniony i zasługuje na akceptację.

Sąd Najwyższy dokonał tutaj systemowego powiązania art. 132 i 133 K.p. ze sposobem rekompensaty przysługującej z tytułu dyżuru (art. 1515 K.p.) i takie podejście do wykładni trzeba akceptować.

Dodatkowo należy wyjaśnić, że odpowiednie zastosowanie rekompensaty z art. 1515 § 2 K.p. do przypadku nie udzielenia odpoczynku dobowego lub tygodniowego w sytuacji podróży służbowej jest zastosowaniem rekompensaty ewidentnie na poziomie minimalnym.

Świadczy o tym charakter dyżuru, w czasie którego pracownik jedynie pozostaje w gotowości do ewentualnego podjęcia pracy i ta gotowość często może się wiązać jedynie z dyżurowaniem pod telefonem komórkowym, co tylko nieco ogranicza wykonywanie czynności w sferze prywatnej.

Natomiast w przypadku podróży służbowej mamy do czynienia z normalnym czasem pracy i czasowym uniemożliwieniem pracownikowi wykonywania czynności osobistych z uwagi zwłaszcza na oddalenie od miejsca zamieszkania.

Przyjęta więc przez SN formuła rekompensaty jest z minimalnego punktu widzenia w pełni poprawna i uzasadniona. Odnosząc się do kwestii ekwiwalentu pieniężnego, który miałby miejsce zasadniczo wówczas, gdy doszło do ustania stosunku pracy i dlatego równoważny odpoczynek nie może być stosowany, to należy zwrócić uwagę, że mamy tutaj do czynienia z klasycznym deliktem pracodawcy (czynem zabronionym), co przez art. 300 K.p. w pełni uzasadnia dochodzenie roszczeń odszkodowawczych na podstawie posiłkowo stosowanych przepisów Kodeksu cywilnego np. art. 415 czy 471 K.c.

W stosunkach pracowniczych a zwłaszcza w zakresie problematyki czasu pracy i wynagrodzenia za pracę, komentatorzy zbyt często zapominają o podstawowej zasadzie prawnej dotyczącej wszystkich gałęzi prawa, w których mamy do czynienia z kontraktem, na której opierają się wszelkie umowy, a mianowicie zasadzie _ do ut des _ (daje abyś dał).

Ta zasada winna być uwzględniana we wszystkich tych przypadkach, gdy mamy do czynienia ze zjawiskiem nieekwiwalentności świadczenia jednej strony kontraktu na rzecz drugiej strony. Odstąpić od tej zasady można natomiast wówczas, gdy przepis ustawy wyraźnie różnicuje strukturę elementów ekwiwalentności świadczeń.

W odmiennej sytuacji nie można mówić o stosowaniu prawa zgodnie z jego społeczno-gospodarczym przeznaczeniem, ale ewidentnie o wyzysku jednej strony kontraktu przez drugą stronę (por. M. Raczkowski „Odpowiednie stosowanie przepisów Kodeksu cywilnego o wyzysku w stosunkach pracy” PiZS 2006/7/8).

Zważywszy natomiast, że w stosunkach pracy stroną oczywiście silniejszą ekonomicznie jest pracodawca, stosowanie zasady _ do ut des _ przekłada się także na właściwe pojmowanie roli funkcji ochronnej prawa pracy (por. szerzej na ten temat T. Nycz „Z problematyki czasu pracy” (w) Studia z zakresu prawa pracy i polityki społecznej pod red. A.M. Świątkowskiego, nakładem UJ, rocznik 2001/2002).

Reasumując, powołany na wstępie wyrok SN słusznie przyznaje pracownikowi rekompensatę w formie równoważnego odpoczynku dobowego lub tygodniowego a także w razie niemożliwości otrzymania takiej rekompensaty właściwie interpretuje prawo pracownika do stosownego ekwiwalentu pieniężnego.

Nie można natomiast podzielić poglądu SN w zakresie niezaliczalności podróży służbowej do czasu pracy, ponieważ kierunek wykładniowy ewidentnie narusza definicję czasu pracy z art. 128 § 1 K.p., co z logicznego punktu widzenia jest bezdyskusyjne.

Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
KOMENTARZE
(0)