Money.pl Praca Wiadomości

Odszkodowanie za zakaz mówienia po polsku

Wyszukiwarka ofert

  • Wszystkie
  • Administracja biurowa
  • Administracja Państwowa
  • Analiza
  • Architektura
  • Badania i rozwój
  • Biznes
  • Budownictwo/Geodezja
  • Doradztwo/Konsulting
  • Edukacja
  • Farmaceutyka/Biotechnologia
  • Finanse/Ekonomia
  • Grafika/Kreacja artystyczna/Fotografia
  • Hotelarstwo/Turystyka/Katering
  • Human Resources
  • Informatyka/Administracja
  • Informatyka/Programowanie
  • Inne
  • Instalacja/Utrzymanie/Serwis
  • Internet/E-Commerce
  • Inżynieria/Konstrukcje/Technologia
  • Kadra zarządzająca
  • Kontrola jakości
  • Księgowość/Audyt/Podatki
  • Lekarz/Farmaceuta/Weterynarz
  • Logistyka/Spedycja/Dystrybucja
  • Marketing/Reklama/Public Relations
  • Media/Sztuka/Rozrywka
  • Nieokreślone
  • Nieruchomości/Budownictwo
  • Obsługa klienta/Call Center
  • Praca fizyczna
  • Pracownik ochrony
  • Praktyki
  • Prawo
  • Produkcja
  • Projektowanie/Wdrażanie
  • Rolnictwo/Ochrona środowiska
  • Służba zdrowia
  • Sport/Rekreacja
  • Sprzedaż
  • Staże
  • Szkolenia/Edukacja
  • Telekomunikacja
  • Tłumaczenia
  • Ubezpieczenia
  • Usługi Auto-Moto
  • Zakupy
Wybierz zaznaczone
  • Wszystkie
  • dolnośląskie
  • kujawsko-pomorskie
  • lubelskie
  • lubuskie
  • łódzkie
  • małopolskie
  • mazowieckie
  • opolskie
  • podkarpackie
  • podlaskie
  • pomorskie
  • śląskie
  • świętokrzyskie
  • warmińsko-mazurskie
  • wielkopolskie
  • zachodniopomorskie
  • zagranica
Wybierz zaznaczone
  • Wszystkie
  • ostatnich 24 h
  • ostatniego tygodnia
  • ostatnich dwóch tygodni
  • ostatniego miesiąca
Wybierz zaznaczony
2008-05-08 10:48
Odszkodowanie za zakaz mówienia po polsku
Fot. PAP/Romek Koszowski
Odszkodowanie za zakaz mówienia po polsku

Sąd pracy w Szczecinie orzekł w środę, że firma Arvato Services, należąca do koncernu Bertelsmann, musi wypłacić byłemu pracownikowi 4426 zł odszkodowania za dyskryminację w pracy. Chodziło o zakaz posługiwania się językiem polskim.

Sprawa dotyczyła zarządzenia kierownictwa spółki z końca 2006 r., zakazującego pracownikom używania języka polskiego w salach, w których obsługiwali zagranicznych klientów. Jeden z pracowników, Mirosław Michałowski zaprotestował przeciw temu i niedługo potem dostał wypowiedzenie z pracy, jak twierdzi właśnie z powodu swojego sprzeciwu. Dyrekcja firmy konsekwentnie temu zaprzeczała utrzymując, że nie było żadnego zakazu mówienia po polsku, a przyczyna zwolnienia go z pracy była zupełnie inna.



Michałowski, który pracował w Arvato prawie półtora roku, domagał się od firmy 40 tys. złotych odszkodowania.

Zdaniem sądu wersja przedstawiona przez Michałowskiego w toku procesu była - zgodna z prawdą, choć nieco przejaskrawiona. W ocenie sądu nie ma jednak wątpliwości, że w sprawie nieporozumiewania się w języku polskim nie było prośbą, lecz nakazem, który osoby bezpośrednio odpowiedzialne za jego wprowadzenie egzekwowały w sposób nadmierny i niewłaściwy.

Pracodawca do czasu nagłośnienia sprawy w mediach nie podjął żadnych działań, by to zmienić, dlatego były to działania dyskryminacyjne - uzasadniała orzeczenie przewodnicząca składu sędziowskiego Monika Miller-Młyńska.

Jak wyjaśniała, wszelkie działania podejmowane w stosunku do określonej grupy osób, w tym przypadku wobec pracowników firmy, zmierzające do zakazu używania wybranego przez nich języka, niezależnie od tego, czy jest to ich język narodowy, noszą znamiona molestowania i dyskryminacji.

Sprawa dotyczyła zarządzenia kierownictwa spółki z końca 2006 r., zakazującego pracownikom używania języka polskiego w salach, w których obsługiwali zagranicznych klientów.Według sądu także zwolnienie Michałowskiego z pracy z powodu m.in. złego wykonywania swoich obowiązków, jak argumentowało kierownictwo Arvato, było przejawem dyskryminacji.

- Sąd nie twierdzi, że pozwany był idealnym pracownikiem, ale wątpliwości budzi zbieżność dat. Niezrozumiałe jest dla sądu, dlaczego pana Michałowskiego nie zwolniono wcześniej, ale dopiero wtedy, gdy dowiedziano się o podjętych przez niego działaniach? - dociekała Miller-Młyńska.

W ocenie sądu pracodawca nie wykazał obiektywnych przyczyn zwolnienia, dlatego można przyjąć, że doszło w tym przypadku do dyskryminacji pracownika.

- Nie sądziłem, że wygram. Jestem pod wielkim wrażeniem. Mogę tylko zaapelować do kolegów, by się nie bali iść tą drogą - powiedział dziennikarzom Michałowski po odczytaniu wyroku. Pytany przez PAP, czy nie jest zawiedziony wysokością odszkodowania odpowiedział, że nie przyszedł do sądu po pieniądze.

- Wyrok nas zaskoczył. Będziemy się od niego odwoływać - zapowiedziała Małgorzata Kurc, reprezentująca przed sądem pozwaną firmę.

Jeszcze przed ogłoszeniem wyroku Kurc wyjaśniała dziennikarzom, że przyczyną zwolnienia Michałowskiego było min. używanie na sali, gdzie obsługuje się klientów, telefonu komórkowego, co jest zakazane, oraz posługiwanie się wulgarnym słownictwem. Utrzymywała też, że kierownictwo firmy wystosowało jedynie prośbę do pracowników, by na sali rozmawiali ze sobą w języku, w którym obsługują zagranicznych kontrahentów.

Arvato Services to firma call-center, w której konsultanci udzielają porad w obcych językach.

Sprawa trafiła do mediów w styczniu 2007 r. Michałowski mówił wówczas dziennikarzom, że informacje od kierownictwa firmy nakazujące używania wyłącznie języka, w którym się obsługuje klientów (w jego przypadku chodziło o niemiecki) otrzymał drogą komputerową, ale było też oficjalne pismo w tej sprawie wywieszone na tablicy ogłoszeń. Przyznał też wtedy, że sfotografował m.in. treść pism wystosowanych do pracowników.

Kierownictwo firmy podkreślało,że wystosowało jedynie prośbę do pracowników, by na sali rozmawiali ze sobą w języku, w którym obsługują zagranicznych kontrahentów.Na zwołanej przed rokiem konferencji prasowej ówczesny dyrektor generalny Arvato Janusz Jankowiak nie ukrywał, że są wywieszone informacje przed wejściem do sal operacyjnych z prośbą o używanie języka obcego, ale - jak podkreślał - nie było zakazu mówienia po polsku. Wyjaśniał też, że firmie chodziło wyłącznie o zapewnienie wysokiej jakości obsługi klientów zagranicznych i doskonalenie języka obcego.

Michałowski od 1984 roku mieszka na stałe w Niemczech. W Arvato w Szczecinie pracował prawie półtora roku.

Firma Arvato Services Polska to tzw. firma call center, która jest częścią międzynarodowego koncernu Bertelsmann Media. W Szczecinie zatrudnia ponad 350 pracowników, w całym kraju ok. 1600 osób.




To skandal!!!

ds / 83.13.205.* / 2008-05-15 13:53
Wprowadzić przepis żeby w firmach mówiono w języku państwa w którym firma została założona!!!
W Tesco mówilibyśmy po angielsku, w Biedronce po portugalsku, w Lidlu po niemiecku. Tylko cholera wie jaki język był by na bazarach...
 
podatnik / 217.11.139.* / 2008-05-16 14:13
Zanim sie coś osądzi należy dobrze przeczytać artykół i zastanowicsie.
Dyrekcji chodziło o to aby w pkreślonych oimeszczeniach- tu chodzi o sale obsługi zagranicznego klienta rozmawiano w jezyku w którym obsluguje się klientów , nie w całej firmie i nie w każdej sytuacji. Nie można mówić o dyskryminacji w tym przypadku. W Polsce wszystkim padło na muzg na tle wolności i uprawnień. Chcesz być wolny jeź do buszu , a jak chcesz pracować i żyć w cywilizowanym kraju to się musisz pogodzić z pewnymi zasadami.
Dla mnie oburzający jest wyrok sądu - jest poprostu poprawny politycznie , a wielu ludzi już żyga tą poprawnością. Doszło do absurdu ,że poprawnością polityczną prześladuje sie ludzi. Ci niepoprawni też mają prawo do sojego zdania na każdy temat , ale często boja się go wypowiedzieć- czy to nie jest dyskryminacja.
Na hasłach o dyskryminacji i prześladowaniu dzisiaj można wiele załatwić , bo jest poprawność polityczna
 
ja333 / 83.27.184.* / 2008-10-18 11:34
najpierw to ja radzę nauczyć się pisać po Polsku, a dopiero potem się wypowiadać.

Re: Szczecin: Odszkodowanie za dyskryminację językową w pracy

pracownica / 87.207.51.* / 2008-05-12 12:09
Arvato to dranie,jak im cos nie podoba to od razu wywala.A koordinator Grzeszczuk to ta jeszcze sypia zze wszystkimi,i robie tam co chce.Brawo Michalowski!!!!!!