Czy planowana przez ministrów redukcja zatrudnienia w urzędach jest legalna?
Planowana przez rząd 10-procentowa redukcja zatrudnienia w administracji publicznej może doprowadzić do lawiny pozwów ze strony zwalnianych urzędników. W ustawie zabrakło bowiem kryteriów pozbywania się pracowników.
Każdemu zwolnionemu pozwoli to zakwestionować decyzję zwierzchnika jako subiektywną i krzywdzącą - pisze _ Dziennik Gazeta Prawna _. Gazeta dodaje, że dyrektorzy generalni w ministerstwach i urzędach liczą się z lawiną pozwów i odwołań od decyzji.
Problemem - według gazety - może być nie tylko brak kryteriów zwolnienia, ale też sprzeczność ustawy z nadrzędnymi przepisami kodeksu pracy. Na jej niekonstytucyjność zwracali uwagę prawnicy Biura Legislacyjnego Sejmu. W razie pozwów sędziowie będą decydowali, czy nakazać przywrócenie pracownika do pracy, czy wypłacić mu odszkodowanie za niesłuszne zwolnienie.
Biurokracja kosztuje nas rocznie 77,6 mld złotych Urzędnicza armia liczy już ponad 428 tysięcy ludzi. Planowane cięcia etatów i wstrzymanie awansów w administracji państwowej dotknie 21 tysięcy z nich. Rząd chce zaoszczędzić blisko miliard złotych.