Trwa ładowanie...
Praca dla ciebie
Przejdź na
Joost Minnar, Pim de Morree
|

"Korporacyjni rebelianci" wyruszyli na poszukiwanie frajdy w pracy [FRAGMENT KSIĄŻKI]

1
Podziel się

Zrezygnowaliśmy z pracy z mglistym, aczkolwiek ekscytującym planem, że wyruszymy w podróż po świecie, odszukamy pionierów nowej koncepcji pracy i będziemy uczyć się od nich. Następnie będziemy się dzielili tym, czym oni podzielą się z nami, w nadziei, że przesłanie pójdzie w świat i zostanie usłyszane. Tak oto Joost Minnar i Pim de Morree stali się korporacyjnymi rebeliantami.

"Korporacyjni rebelianci" wyruszyli na poszukiwanie frajdy w pracy [FRAGMENT KSIĄŻKI]
Joost Minnar oraz Pim de Morree rzucili pracę, by znaleźć frajdę. (pixabay, Corporate Rebels)
bDBgIkkB

Prezentujemy fragment książki "Korporacyjni Rebelianci. Niech praca będzie frajdą" autorstwa Joost Minnar oraz Pim de Morree.

Ventura, południowa Kalifornia, 6.30 rano. Jesteśmy na opuszczonej plaży, niedaleko Highway 1, pięknej, wijącej się drogi stanowej, którą jedziemy od trzech tygodni, zatrzymując się tam, gdzie mamy ochotę. Wytaczamy się z kampera i idziemy po zimnym piasku plaży w stronę jeszcze zimniejszych wód Pacyfiku, w którym baraszkują dwa delfiny, a paru wczesnych surferów dryfuje na deskach, czekając na odpowiednią falę. W niepełnym świetle poranka spoglądamy na rozciągający się przed nami ocean. Poranek nie mógł być piękniejszy – a oto najlepszy element tej chwili: jesteśmy tutaj służbowo. Jest zwykły dzień tygodnia, dzień pracy i kolejny dzień w życiu Korporacyjnych Rebeliantów.

Już od bardzo dawna wiedzieliśmy, że nie chcemy utknąć w stałej pracy na 40 lat. Chcieliśmy czegoś więcej. Czegoś ekscytującego. Jakiejś przygody. To, czego nie uświadamialiśmy sobie w momencie podejmowania naszej decyzji – wiele miesięcy temu w dalekiej Hiszpanii – to świadomość, że ucieczka przed korporacyjnym kieratem będzie dość łatwa, prawie tak łatwa jak dla delfinów wyskakiwanie z wody. Nasze prawdziwe życie zawodowe zaczyna się w tym miejscu i mówię ci – jest świetnie.

bDBgIkkD
Zobacz także: Pascal Brodnicki apeluje o zamawianie jedzenia. "Wesprzyjcie restauracje, na których wam zależy"

Latem w 2015 roku w zatłoczonym ogródku piwnym w Barcelonie rozmawialiśmy o pracy – pracy, jaką wówczas wykonywaliśmy. Była to raczej smętna rozmowa, ponieważ wynikało z niej, że nasza praca była, w najlepszym razie, nieinspirująca. Dawała nam wszystko, tylko nie... radość. Od poniedziałku do piątku odliczaliśmy czas do weekendu, a to nie jest coś, co się powinno robić przez 40 godzin tygodniowo.

Najgorsze było to, że nie frustrowała nas praca jako taka ani same obowiązki. Były ciekawe, stawiały przed nami wysokie wymagania i były adekwatne do inżynierskiego wykształcenia, jakie zdobyliśmy. Natomiast do szału doprowadzało nas to, w jaki sposób organizowano nam pracę. To oraz fakt, że byliśmy traktowani jak dzieci. Brakowało nam poczucia wolności. Mentalność pracy od 9.00 do 17.00 zapewniała, że byliśmy oceniani raczej za liczbę godzin spędzonych w biurze, a nie za to, co tam robiliśmy.

bDBgIkkJ

Frustrujący był przymus przestrzegania przestarzałych procedur i regulaminów, które nie zostawiały miejsca na kreatywność czy na swobodę działania. Lecz cóż mogliśmy zrobić? Wówczas nasze doświadczenie pracy w korporacji wiązało się z pisaniem raportów, które znikały w szufladach, gdzie osiadał na nich kurz, na najbliższą dekadę lub dwie. Stykaliśmy się z kompletnym brakiem doceniania choćby strzępu niekonwencjonalnego myślenia czy przedsiębiorczości. Każda idea, która mogłaby choć potencjalnie zagrozić status quo, była natychmiast torpedowana. Nie mieliśmy doświadczenia z różnymi sposobami prowadzenia biznesu, ale wiedzieliśmy, że moglibyśmy założyć nasz własny, gdybyśmy tylko byli w stanie przemyśleć, co dokładnie należało zrobić.

Już od czasów studiów fascynowali nas pionierzy – odważne dusze, które mierzyły się z pracą w radykalnie odmienny sposób. Inspirowały nas firmy, gdzie pracownicy czuli się zaangażowani i związani z miejscem pracy. Nasze zainteresowanie rozbudził film dokumentalny o brazylijskim przedsiębiorcy Ricardo Semlerze. Odniósł on wielki sukces w Semco, własnej fabryce maszyn, w latach 80., łamiąc zasady i wyrzucając do kosza wszystkie te konwencje, którymi myśmy już zaczęli gardzić. Semco nie miało czasu dla menadżerów, niepotrzebnych spotkań i bezsensownych regulaminów. Pracownicy mogli dowolnie sami określać sobie godziny pracy oraz swoje wynagrodzenie. Dalszą inspirację czerpaliśmy z filozofii pracy takich guru, jak Simon Sinek i Dan Pink. Zanurzaliśmy się w niezwykłych kulturach firm typu Google i Spotify. Między tymi budującymi historiami a naszą codzienną harówką istniała przepaść pozornie nie do przekroczenia.

W jaki sposób te progresywne organizacje funkcjonowały? Co robiły inaczej i jak innym udawało się wprowadzić zmianę? Pod słonecznym niebem Barcelony podjęliśmy decyzję, której nigdy do tej pory nie żałowaliśmy. I właśnie z powodu tego, do czego zobowiązaliśmy się, sącząc kolejne hiszpańskie cervezas w Barcelonie, jesteśmy tutaj, w Venturze, gotowi wskoczyć w głębię oceanu i naszego zawodowego życia. Nie zrobiliśmy tego, czego oczekiwały od nas rodziny czy społeczeństwo. Zrezygnowaliśmy z pracy z mglistym, aczkolwiek ekscytującym planem, że wyruszymy w podróż po świecie, odszukamy pionierów nowej koncepcji pracy i będziemy uczyć się od nich. Następnie będziemy się dzielili tym, czym oni podzielą się z nami, w nadziei, że przesłanie pójdzie w świat i zostanie usłyszane.

bDBgIkkK

A oto przesłanie całego przedsięwzięcia: praca może być frajdą. Praca powinna być frajdą. Spójrzcie tylko na nas, oglądamy wschód słońca w Venturze, gdy delfiny baraszkują między falami, a surferzy walczą o jak najlepszą pozycję na fali. Pracujemy i jest wspaniale. Jesteśmy tutaj, by spotkać się z pierwszym z naszych pionierów, poszperać w jego umyśle i duszy oraz zgłębić jego system zarządzania. Ale najpierw zamierzamy wskoczyć z nim do wody i przyłączyć się do rzeszy surferów czekających na tę jedną doskonałą falę Kalifornii...

Dziękujemy wydawnictwu Studio Emka za udostępnienie nam fragmentów książki "Korporacyjni Rebelianci. Niech praca będzie frajdą" Joost Minnaar, Pim de Morree. 

bDBgIkkL
bDBgIkle
gospodarka
wiadomości
zarządzanie
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(1)
Andy2024
2 miesiące temu
Wszyscy nie będą żyć z wypocin uczenia innych jak żyć... ktoś musi uczciwie pracować na tych leserów