Money.pl Praca Poradniki

Polacy w Holandii nie są święci

Wyszukiwarka ofert

  • Wszystkie
  • Administracja biurowa
  • Administracja Państwowa
  • Analiza
  • Architektura
  • Badania i rozwój
  • Biznes
  • Budownictwo/Geodezja
  • Doradztwo/Konsulting
  • Farmaceutyka/Biotechnologia
  • Finanse/Ekonomia
  • Grafika/Kreacja artystyczna/Fotografia
  • Hotelarstwo/Turystyka/Katering
  • Human Resources
  • Informatyka/Administracja
  • Informatyka/Programowanie
  • Inne
  • Instalacja/Utrzymanie/Serwis
  • Internet/E-Commerce
  • Inżynieria/Konstrukcje/Technologia
  • Kadra zarządzająca
  • Kontrola jakości
  • Księgowość/Audyt/Podatki
  • Lekarz/Farmaceuta/Weterynarz
  • Logistyka/Spedycja/Dystrybucja
  • Marketing/Reklama/Public Relations
  • Media/Sztuka/Rozrywka
  • Nieokreślone
  • Nieruchomości/Budownictwo
  • Obsługa klienta/Call Center
  • Praca fizyczna
  • Pracownik ochrony
  • Praktyki
  • Prawo
  • Produkcja
  • Projektowanie/Wdrażanie
  • Rolnictwo/Ochrona środowiska
  • Służba zdrowia
  • Sprzedaż
  • Szkolenia/Edukacja
  • Telekomunikacja
  • Tłumaczenia
  • Ubezpieczenia
  • Usługi Auto-Moto
  • Zakupy
Wybierz zaznaczone
  • Wszystkie
  • dolnośląskie
  • kujawsko-pomorskie
  • lubelskie
  • lubuskie
  • łódzkie
  • małopolskie
  • mazowieckie
  • opolskie
  • podkarpackie
  • podlaskie
  • pomorskie
  • śląskie
  • świętokrzyskie
  • warmińsko-mazurskie
  • wielkopolskie
  • zachodniopomorskie
  • zagranica
Wybierz zaznaczone
  • Wszystkie
  • ostatnich 24 h
  • ostatniego tygodnia
  • ostatnich dwóch tygodni
  • ostatniego miesiąca
Wybierz zaznaczony
2011-04-21 16:26
Polacy w Holandii nie są święci

aholandia_660.jpg
Chodzą cały czas pijani, do tego bez przerwy imprezują. Tak o Polakach pracujących w Holandii, mówią jej mieszkańcy. Holenderski rząd twierdzi nawet, że imigranci z Polski uprawiają tzw. turystykę zasiłkową. Przyjeżdżają do pracy, szybko tracą ją i potem miesiącami żyją z holenderskich zasiłków. Dlatego tamtejszy resort pracy chce wprowadzić ograniczenia.

Polacy pracują przede wszystkim w ogrodnictwie i na plantacjach. Wykonują prace, których nie opłacałoby się wykonywać Holendrom. Właściciele firm ogrodniczych twierdzą, że bez imigrantów z Polski czy Rumunii z trudem utrzymaliby swoje firmy. Nie byłoby komu zbierać owoce czy przycinać kwiaty.


Jednak jest jeszcze druga strona medalu. Polacy nie mają dobrej opinii w Holandii. Jak twierdzą mieszkańcy, mają oni skłonność do nadużywania alkoholu i imprezowania. Do tego wszczynają awantury. I by zaoszczędzić, gnieżdżą się w niewielkich mieszkaniach. Gdy zaś tracą pracę zasilają rzesze bezdomnych. W tym kraju funkcjonuje nawet określenie ,,polskie tsunami". Nasi rodacy stanowią większość wśród imigrantów. Najwięcej jest ich w dużych miastach. Na przykład w Hadze pracuje około 30 tys. Polaków.

Holenderski rząd chce wprowadzić ograniczenia. Niedawno Henk Kamp, holenderski minister pracy powiedział, że ,,bezdomnych i bezrobotnych imigrantów z Europy Wschodniej należy wysyłać do domu, a jeśli nie będą chcieli wyjechać dobrowolnie, to trzeba ich wydalać". Minister mówił też o konieczności ,, wyeliminowania nieuczciwych pośredników oraz o likwidacji turystyki zasiłkowej". Władze lokalne miałyby bardziej kontrolować imigrantów, np. to w jakich warunkach mieszkają.

Stanowisko ministra nie podoba się Polakom pracującym w Holandii, zaś polskie MSZ już wystosowało pismo.

Osoby pracujące w tym państwie uważają, że Polacy stwarzają nie większe problemy niż inne nacje. Powtarzają, że tworzy się niesprawiedliwy stereotyp.

- Tak samo imprezują imigranci z Rumunii czy Czech. Jednak to Polaków w Holandii jest po prostu najwięcej. Nie podoba mi się określenie ,,polskie tsunami". Ja pracuję na uczelni, specjalizuję się w biotechnologii i dotykają mnie takie określenia. Walczę z wrzucaniem wszystkich do jednego worka. Poza tym ograniczenia, które rząd planuje wprowadzić, mają znamiona dyskryminacji. Po to otwierano rynek pracy, by móc swobodnie pracować w innych krajach - uważa dr Lucyna Trocha.

Jarosław Madeja, który pracuje właśnie w ogrodnictwie uważa, że Polacy są cenieni przez pracodawców. Ale rzeczywiście ,,lubią poimprezować".

- A co innego robić wieczorami? Może i Polacy nie są święci, no ale bez przesady! Polacy może i piją, ale dobrze pracują. Co w tym złego że wieczorami chcą się zrelaksować. Przecież podobnie było w wielkiej Brytanii, Irlandii. Jakoś nikt w tych krajach nie chciał wprowadzać ograniczeń - twierdzi Madeja, 25-latek z Lublina.

Niektórzy jednak mają inną teorię. Uważają, że skłonność do imprezowania może wzrastać na emigracji.

- Są daleko od domu, rodziny, żony. Nie muszą się kontrolować. Czują się trochę, jak spuszczeni z przysłowiowego łańcucha. Poza tym mówią, że ciężko pracują i że zabawa im się po prostu należy. Powtarzają też, że karni i trzeźwi to będą w domu, w Polsce. To oczywiście dotyczy wszystkich emigrantów, z innych krajów również. Niestety często tak jest, że jednorazowe incydenty wpływają na to, jak postrzegana jest cała grupa - mówi Joanna Podolska, psycholog społeczny, doradca personalny.

Krzysztof Winnicki/ toy

wp.pl
Tagi: podwyżki, praca, zatrudnienie, rynek pracy, holandia, praca za granicą, emigracja, wiadomości, urlop, kodeks, ogrodnictwo