1. Styczeń i luty - to wtedy należy szukać, bo wtedy jest największy wybór, potem możemy usłyszeć, że nabór już się zakończył. Kalendarz rolniczy w Niemczech jest podobny jak w Polsce, natomiast we Francji sezon wegetacyjny roślin jest trochę bardziej "rozciągnięty" (krótsza i łagodniejsza zima) , więc kto myśli o pracy nad Sekwaną - też musi się pospieszyć.
2. Dobra rada dla znających francuski: francuscy rolnicy sami publikują ogłoszenia na: www.petites-annonces.fr , www.anpe.fr , www.bonjour.fr.
3. Jeśli już pracowało się u jakiegoś rolnika, to najlepiej "zaklepać" sobie miejsce i termin jeszcze przed wyjazdem do Polski - rolnicy też zwykle wolą ponownie podjąć współpracę z ludźmi, z których są zadowoleni, niż co roku szukać nowych.
4. Zawsze spytać, czy rolnik zapewnia zakwaterowanie - np. we Francji różnie z tym bywa a Polacy z doświadczeniem w pracach rolniczych w Holandii i Niemczech często przyjmują to za oczywistość. A potem płacą za pole namiotowe albo są zaskoczeni standardem noclegu - na karimacie w garażu albo z trojgiem współlokatorów w mikroskopijnym pokoiku na poddaszu.
5. W Niemczech najwięcej upraw warzyw jest w zachodnich landach a konkretnie w okolicach Mannheim i Ludwigshafen, Darmstadt, Landshut, Freiburg, Mainz (Moguncja), Ravensburg, Bonn, Nienburg, Vechta i Wesel. Najwięcej winnic jest w południowo-zachodnich landach: w regionie Rheinhessen (24 tys. hektarów winnic więc pracy jest sporo), Rheinpfalz i Baden.
6. We Francji Polacy często szukają takiej pracy w wschodnich rejonach, np. Alzacji "bo blisko". Tymczasem - również z uwagi na dłuższy sezon - warto poszukać nieco dalej na południe, w okolicach Lyonu, Marsylii lub Bordeaux. Konkurencja mniejsza i więcej sposobów na spędzenie wieczoru po pracy.
7. Ważne: jeśli ktoś nie pracował we Francji przy winobraniu, niech szuka anonsów z dopiskiem 'debiutant accepte', bo dość często rolnicy nie podejmują rozmowy jeśli kandydat nie zbierał winogron wcześniej.
8. Warto wyjeżdżać w kilkuosobowych grupach, własnym samochodem, bo to pomaga w "podróżach" między kolejnymi uprawami.