
Ponad połowa emigrantów deklaruje, że chce wrócić do Polski. Ale tylko co piąty planuje powrót w tym lub w przyszłym roku - wynika z badania Money.pl.
Eksperci alarmują, że kryzys na świecie spowoduje masowy powrót Polaków z emigracji. Portal Money.pl przepytał blisko dwa tysiące internautów, naszych rodaków, pracujących za granicą, żeby sprawdzić, czy prognozy te są prawdziwe.
Chęć powrotu do kraju deklaruje ponad połowa polskich emigrantów. Prawie co trzeci ankietowany jest absolutnie pewien swojej decyzji, co czwarty - do postanowienia o powrocie się skłania.


Największą tęsknotę za krajem czują osoby, które dopiero wyjechały do pracy za granicą. Spośród tych emigrantów, którzy za granicą pracują krócej niż rok, blisko dwie trzecie chce wrócić do Polski. Co trzecia osoba z tej grupy, która zadeklarowała powrót, chce spakować walizki jeszcze w tym roku. Jak wynika z badań Money.pl, chęć powrotu do kraju maleje wraz z liczbą lat spędzonych na emigracji.
| Jak emigracyjny staż wpływa na decyzję o powrocie | |||
| staż pracy za granicą |
odsetek deklarujących powrót |
z tego:* do końca roku |
z tego:* w przyszłym roku |
| mniej niż rok | 62,6% | 32,6% | 24,7% |
| od 1 do 2 lat | 57,3% | 10,9% | 24,7% |
| od 3 do 4 lat | 55,3% | 7,4% | 30,1% |
| ponad 5 lat | 47,2% | 8,4% | 21,5% |
Chęć powrotu najczęściej deklarują rodacy, którzy wyjechali do Irlandii. Dwie trzecie z nich nie chce zostać na stałe za granicą. Co piąty traktuje powrót do kraju jako decyzję na najbliższy rok. Podobny odsetek mogą stanowić osoby wracające w ciągu kolejnych 12 miesięcy z Wielkiej Brytanii, choć wyraźnie widać, że tutaj zdecydowanie więcej osób planuje związać się z nowym krajem na resztę życia.

Większość będzie wracać w ciemno
Czy wracający emigranci mają pomysł na to, co będą robić w Polsce? Z badań Money.pl wynika, że większość wraca w ciemno. Tylko co dwunasta osoba deklarująca powrót, ma w kraju pewną pracę. Dominuje przekonanie, że wykształcenie i zdobyte za granicą doświadczenie pozwoli znaleźć posadę również w Polsce. Jeden na dwudziestu ankietowanych planuje żyć z oszczędności.
| Jakie masz perspektywy pracy w Polsce? | |
| poradzę sobie, ale jeszcze nie mam planów | 35,1 % |
| jestem specjalistą, na pewno znajdę pracę | 32,6 % |
| nie wiem | 13,1 % |
| mam pracę, do której mogę wrócić | 7,9 % |
| nie będzie gorzej, niż jest teraz | 6,4 % |
| mam oszczędności, na razie nie muszę pracować | 4,9 % |
Alternatywny kierunek: Australia
Tylko niewielki odsetek naszych rodaków, którzy za pracą wyjechali z Polski, bierze pod uwagę przeprowadzkę do innego kraju. Taki krok rozważa w sumie 15 procent Polaków na emigracji. Interesujący wydaje się jednak najpopularniejszy kierunek: Antypody.

Najsilniejszym argumentem skłaniającym do przeprowadzki są pieniądze. Wysokość zarobków jest najważniejszym czynnikiem dla ponad 44 procent planujących zmianę kraju zamieszkania. Sytuację ekonomiczną kraju wskazuje nieco ponad 38 procent ankietowanych, a stała praca skłania do przenosin co piątego (24 proc.) badanego.
Emigrantom kryzys niestraszny?
Z badań Money.pl wynika jednak, że jeśli chodzi o chęć powrotu do Polski, to nie kryzys skłania do takiej decyzji. Aż 79 procent uczestników badania jako główny powód podało rodzina. Kwestie ekonomiczne na chęć powrotu wpływają znacznie mniej: stała praca w Polsce przekonuje jedynie niecałe 17 procent emigrantów. Ogólna sytuacja ekonomiczna ma wpływ na decyzję 11,5 procent badanych, a stosunek zagranicznych zarobków do tych, które można osiągnąć w Polsce to argument dla zaledwie 7,9 procent dzisiejszych emigrantów.
Najbardziej odczuwalnym dla polonii skutkiem kryzysu są zauważalnie wyższe ceny w sklepach. Stosunkowo niewielki odsetek naszych rodaków odczuło utrudnienia w bankach i gorsze traktowanie w pracy.
| Jakie skutki kryzysu finansowego odczuwasz na co dzień? | |
| wyższe ceny w sklepach | 45,79% |
| mniej zleceń/mniej klientów | 25,67% |
| droższe mieszkania | 15,83% |
| niższe wynagrodzenie | 15,02% |
| utrudnienia w bankach | 14,45% |
| gorsze traktowanie emigrantów w pracy | 14,39% |
Wrócą tylko na chwilę?
Wyniki ankiety Money.pl pokazują jeszcze jeden ciekawy aspekt związany z wracającymi emigrantami. Blisko 12 procent spośród osób deklarujących powrót do kraju, już teraz wie na pewno, że za granicę jeszcze wróci. Blisko połowa (48,5 procent) nie zamyka sobie tej furtki, odpowiadając raczej tak. W sumie więc prawie dwie trzecie Polaków wróci tylko - przynajmniej w deklaracjach - na jakiś czas. Definitywnie życie na emigracji zbrzydło jedynie jednemu na czterdziestu emigrantów.
W badaniu ankietowym, przeprowadzonym w dniach 20-27 października 2008
wzięło udział 1998 internautów: dorosłych osób, pracujących za granicą
![]() |
Raport Money.pl: Nie będzie masowych powrotów z emigracji kliknij i pobierz w pliku pdf |
Alkohole
Trunek o nazwie Naga Chilli jest nie tylko mocny, jak na wódkę przystało, ale też 12 razy ostrzejszy od popularnych papryczek jalapeno. więcej »
Najostrzejsza jurorka polskich talent show ocenia

Najczęściej próbujemy tłumaczyć i wyjaśniać spory

Podrywasz koleżanki z biura? To wcale nie oznacza,

Wieloletnia praca w tej samej firmie połączona z

Re: Obalamy mit - nie będzie masowych powrotów z emigracji
dorzuce swoje 3 grosze(na wiecej mnie nie stac)...opowiem jak to jest w Au....gdzie juz jestem jakis czas...
Wyglada to tak....jesli nie masz papierow,dajcych staly pobyt .....lub pozwolenia na prace pozwalajacego pracowac 40 godzin w tygodniu..nie przyjezdzaj..jesli byles managerem..czy zatrudnionym w biurze pracownikiem z wyksztalceniem...nie licz na to ,ze tu z pocalowaniem reki dostaniesz podobna prace..nawet jesli znasz j.angielski perfekcyjnie...a znam takie przypadki...moze jednak komus sie udalo,ale o czyms takim nie slyszalem...
Zatem wyglada to tak..Polacy przyjezdzaj tu na wizie studenckiej..i co i maja ograniczenie pracy 20 godzin na tydzien...mozna to ominac..pracujac ..u..Polakow..a wiadomo u..Polakow lub polaczkow-cwaniaczkow place nizsze i zazwyczaj brak szacunku ze strony pracodawcy+ opoznienia w platnosciach...witaj Au....hahaha
ZAuwazylem takie zachowania..na poczatku ten kraj zachwyca...jest piekny..we wszystkim...potem powszednieje..az w koncu ma sie go dosc....jak szybko ten proces przebiega zalezy od kilku czynnikow,a mianowicie wyksztalcenia,pracy jak sie tu wykonuje,otoczenia(zazwyczaj Polakow) i stosunku do innych ras...
Wyksztalcenie-wielu przyjezdzajacych do Au...ma juz za soba studia i tytul mgr ,czasami tez doswiadczenie w pracy(od biurowej po budowlane) i co??? i nic..zazwyczaj znajduja prace po miesiacu..co zlaezy czy sie przyjechalo w zimie(o prace w zimie trudno) czy lecie..Spora wiekszosc pracuje wiec ponizej swoich kwalifikacji,co deprymuje chyba w duzym stopniu...niektorzy tego nie wytrzymuja i ...wracaja...
Praca-skoro jest juz wyzej wspomniane ograniczenie...mozna je obejsc pracujac u polakow...tubylcy raczej nie ryzykuja zatrudniania studentow ponad limit godzin..ze strachu przed urzedem imigracyjnym...choc jest duzo wyjatkow(jak zawsze)...Im praca bardziej cie poniza..myslisz sobie po co przejezdzales taki kawal zeby pracowac przy garach skoro masz wyzsze wyksztalcenie..czy to jest warte...wielu stwierdza nie..i wraca...
Otoczenie-jesli jestes wsrod ludzi ,ktorzy tu sie zadomowili i jakos sobie radza...najprawdopodobniej Ty tez bedziesz chcial zostac...
Generalnie jesli miales lepsza prace i zycie w Pl(a tu musisz byc kelnerem/kelnerka..sprzataczem/sprzataczka/budowlancem itp.)...ten kraj Ci sie nie spodoba...
Plus i to jest FAKT po jakims czasie masz juz dosc azjatow...arabow...hindusow..zwlaszcza jesli z nimi mieszkasz....azjacie (za wyjatkiem Japonczykow) potrafia mieszkac po 10 w 2 pokojowym mieszkaniu..nie utrzymujac w nim czystosci i gotujac posilki 24 godziny na dobe...i aby wietrzyc mieszkanie uchylaja drzwi na korytarz..i tak ow smrodek dostaje sie do Twego mieszkania....Hindusi jedza swoje curry i zadko sie myja...efekt.pomine milczeniem....araby(zwlaszcza libanczycy) zachowuja sie jak dresiarze w Pl(wlasnie arabowie zapoczatkowali tu noszenie dresu na ulicy!!!)..identycznie...
Ja rozumiem ludzi ktorych nie szczedzil los w Pl...rozumiem baRDZO DOBRZE..ALE CHYBA czasami to wyglada tak,ze za wszystkie nieszczescia proboje sie obwinic Polske,podczas gdy to nie Polska Ci wyrzadzila krzywde lecz Ludzie....
Czyz w innych krajach nie slyszy sie o podobnych sytuacjach..alez oczywiscie...tylko sie o tym nie mowi..
Mnie sie raczej wydaje,ze Polacy mieszkajacy na emigracji nie chca wracac do kraju nie dlatego ,ze go nie lubia...ale nie lubia atmosfery jaka tam panuje i ludzi,ktorzy tam mieszkaja...
prawda jest punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia...
Trzeba jednak trzezwo patrzyc na rzeczywistosc...nigdy..NIGDY poza granicami kraju nie bedziesz sie czul jak w Polsce....
Dziekuje..jesli ktos sie tak nameczyl i przeczytal ten komentarz..
zycze powodzenie i tym co w kraju i tym co na emigracji...
Re: Obalamy mit - nie będzie masowych powrotów z emigracji
I uwazam ze sa to dane niedoszacowane...
Podróże poszerzają horyzonty i pozwalaja zobaczyć co w innych krajach jest lepiej a co gorzej. Ale nie oszukujmy sie - ile % emigrantów zna dobrze język kraju emigracji i orientuje się w lokalnych życiu politycznym choćby na szczeblu samorządowym ? A dopiero taka wiedza pozwala na dokonywanie sensownych porównań.
Re: Obalamy mit - nie będzie masowych powrotów z emigracji
Uważam jednak ,że wiele wypowiedzi jest niestosownych , nie można tak pluć na własny kraj , czy ktoś z tych krytykujących próbował coś tuzmienić , czy swoja postawą dawał inne lepsze wzorce.
I jedna uwaga , tam wszystko wygląda wspaniale bo nie zawsze wszystko widzicie właściwie i wiele pewnie ze stosunków społecznych nie rozumiecie.
Znam wielu obcokrajowców ,tórzy mieszkają w Polsce i są zachwyceni naszymi stosunkami uważają ,że są lepsze relacje pomiędzy luźmi niż w ich kraju . Często dziwią się i nie rozumieją na co my narzekamy . I jak ajest prawda , każdy ma swoją i dorabia ideologię do własnej sytuacji.
Zyczę emigrantom wszystkiego dobrego ale skoro zdecydowaliście się tam żyć to odwalcie się od nas , zostaliśmy tu i chcemy budować lepszą rzeczywistość i nieżyczę sobie , aby jakiś nieudacznik , któremu u się nie udało mna pogardzał. Sa rzeczy ważniejsze niź to czy mnie stać na markowe ciuchy i najnowszy model telewizora .Kto chce uczciwie pracować i jest rzetelny też znajdzie tu swoje miejsce.
Znowu nastapilo niepotrzebne rozszezenie tematu. Niezrozumiales moze tego, ze tematem jest masowy powrot i ewntualne przyczyny powrotow. Nikt nie pluje i nie szkaluje Polski. Jest to przekreceniem i bzdura. Poza tym najwiekszych patriotow znajdziesz za granica. Zawsze tak bylo. Musisz sie zgodzic, ze najtrudniej jest zmienic samego siebie. Musisz sobie zdac sprawe takze, ze tylko osoby mieszkajace za granica sa w stanie ocenic prawidlowo sytuacje Polski chociazby z tego powodu, ze widza sprawy pod znacznie wiekszym katem. Maja pelny obraz tego co sie dzieje w Polsce. W Polsce natomiast ludzie przewaznie sa uwiklani w miejscowe klotnie lub interesy. Oczywiscie troche przesadzam ale tak sie mysli na prawde. Ludziom za granica jest latwo wytknac nieudolnosc, ktora jest widoczna na kazdym kroku. Przyjecie krytycyzmu jest zawsze bardzo potrzebne. Nie mozna go odrzucac.
to tyle zartem, a wracajac do tematu - oczywiscie ile ludzi tyle teorii i punktow widzenia.
wszyscy mowia wiec i ja powiem - w polsce bylem kilak lat menagerem - nie powiem ze bylo zle czy tragicznie. na prace musialem zapracowac wyksztalceniem i ciezka praca przez iles tam lat. na emigracji jestem praktycznie na tym samym etapie ja pl - tez pne sie po szczeblach kariery. jednak to co zauwazylem to fakt, ze tutaj idzie to jakos szybciej i latwiej. o warunkach zyciowych nie am co wspominac - kazdy wie ze standard jest wyzszy na zachodzie.
co do powrotow - kilku znajomych wrocilo i... chce wracac ponownie tutaj - moze nie umieja sie odnalezc w polskiej rzeczywisosci, a moze faktycznie nadal tam lipa. nie mnie to oceniac - zylem wystarczajaco dlugo zeby wyrobic sobie wlasne zdanie o polsce.
pozdrawiam wszystkich
Siedzisz zagranicą to odczep sie od spraw polskich bo nic Ci do tego. My Polacy nie wtrącamy się do tego co dzieje się w Niemczech, Holandii czy Brytanii. Nie wtrącajcie sie i wy w sprawy polskie.
Re: Obalamy mit - nie będzie masowych powrotów z emigracji
Bardziej dla naszego kraju odpowiednie jest rewolucyjna zmiana systemowych rozwiązań adaptacyjno mobilizujących grup społecznych zatrudnionych w gałęziach gospodarki okołobudżetowej, tzw. nawisu administracyjnego państwa. Może to brzmi śmiesznie, ale chodzi tu o ludzi zatrudnionych w agencjach, związkach, fundacjach. Nadzatrudnienie choćby w Związkach Zawodowych, Agencjach państwowych lub regionalnych , fundacjach państwowych jest wszechobecne. Chodzi między innymi o Agencje STOART, ZAiKS , Przekształceń Własnościowych, Agencje Mienia (wojskowego, rolnego), i wiele innych czort tylko wie po co zostały utworzone.
Z danych statystycznych wynika, że chodzi o grupę osób ok. 550 tys.
Więc tutaj należy szukać wsparcia ludzkiego, dla naszej gospodarki.
PS: tak naprawde to kraj ma gowno do gadania w sprawie powrotow. Powrot to sprawa indywidualna tak jak wyjazd. Ksenofobia przez Was przemawia kochani a juz dawno w Unii jestesmy. Co za kraj, ja nie wiem czy z takim zasciankowym mysleniem kiedykolwiek bedzie w Polsce dobrze.
Czy oplaca sie wracac w ciemno do kraju?
I takw najgorszym wypadku: przyjezdzacjac do Polski skazani jestesmy na czasowe bezrobocie, brak wlasnego M i mieszkanie u rodziców, sporo gotowki w walucie na koncie i czychanie na korzystny kurs wymiany.
Moja rada: pozostac na obczyznie i przeczekac najgorsze. jesli ktos ma inne rady to chetnie ich wyslucham.
Za granicę wyjeżdżałam, żeby zarobić na studia i choć miałam godną pracę na wakacjach to zarzekałam się, że nigdy z kraju nie wyjadę. Nic mnie za granica nie pociągało, a Polak tylko w swoim kraju czuje się chciany. I nikt cię nie zapyta po dwóch zdaniach rozmowy: skąd jesteś???choćbyś się naprawdę starał. Nie dlatego,że wstydzę się Polskości, ale dlatego, że mnie te pytania wkurzają.
Czemu wyjechałam??.
Pracowałam na pensji nauczyciela za jakieś 900 zł i to by mi wystarczyło, plus pensja męża jakieś 1500 zł, dało się żyć wynajmując M3. Wpłaciliśmy pożyczoną od rodzinki sporą kasę na wymarzone mieszkanie lokatorskie, bo kredytu na normalne by nam wtedy nie dali, Spółdzielnia pieniążki rozdysponowała, a sama zbankrutowała!!!!, Sąd wypłaci tylko tym, którzy ubezpieczyli dodatkowo wpłaty i to nie w całości, bo nie ma z czego.
No i proszę!!!! Jeśli tak kochacie POlskę, ja też!!! to wspomóżcie biednych POlaków, któych okradła bez cienia wzruszenia i przeprosin!!!!!
Mieszkam prawie 4 lata w UK i może kiedyś wrócę, jak będzie do czego, albo z czym!!!!
Na razie kochana Funciki pomogły mi spłacić kredyt bez zaciągania pasa i za godną pracę męża.
Tym co nie wyjechali, albo mają do czego wracać, a za granicą mają przeciętne stawki radzę wracać.
Dlaczego?Większość Polaków mieszka na tanich dzielnicach, co wiąże się z kiepską opieką lekarska i poziomem szkolnym, przestępczością itd. Jeśli dostana kredyt na mieszkanie to właśnie na takiej dzielnicy. Wielu z nich nie ma o tym zielonego pojęcia i nie myśli przyszłościowo. W Polsce nie ma tak drastycznego podziału na na klasy jak tutaj.
Pozostaje też kwestia przyjaciół, ja znam samych anglików i kilku emigrantów z innych krajów. Trudno jest być w relacji z Angolem, zupełnie inna krew i jeszcze skorupa kulturowa, za to emigranci są bardzo przyjaźni. Większość Polaków i wszyscy na których się natknęłam nie mają żadnych relacji bliższych z Anglikami w tym nie wiedzą na co skazują dzieci, które dorosną w takiej kulturze. Wybór należy do każdego. Ja jeszcze nie wybrałam, bo wybór jest trudny.pozdrawiam
Re: Obalamy mit - nie będzie masowych powrotów z emigracji
Re: Obalamy mit - nie będzie masowych powrotów z emigracji
Ja mieszkałem 13 lat w Niemczech i wróciłem do Polski. Stworzyłem własne przedsiębiorstwo - zatrudniam 80 osób. Żaden z naszych inżynierów, techników i monterów nie wyjechał z kraju. I o ile wiem nie zamierza. Mimo tego co piszesz nasze lasy pachną zupełnie inaczej niż te w wielu krajach, które odwiedziłem. I za nic w świecie - mimo chamstwa, które się tu spotyka - nie wyjadę stąd. Bo i po co?
Pozdrawiam i szczerze życze powodzenia!!
Re: Obalamy mit - nie będzie masowych powrotów z emigracji
Część wróci bo pojechali " na saksy " lub po doświadczenia.
Reszta raczej nie wróci.
Dla solidnego człowieka tam jest właściwe miejsce: szacunek, tanie paliwo, samochody, żywność, zasiłki, blisko do Polski.
Re: Obalamy mit - nie będzie masowych powrotów z emigracji
Re: Obalamy mit - nie będzie masowych powrotów z emigracji
Natomiast pracując w Polsce mają przede wszystkim roszczenia i narzekają jak to jest im źle, bo ich życie nie wygląda tak jak w kolorowych serialach.
Spójrzmy na takich drogowców - koniunktura na tego typu usługi wzrosła do tego stopnia że mój znajomy kierownik budowy jeszcze 3 lata temu mógł powiedzieć pijanemu robotnikowi że go zwalnia - w dzisiejszych czasach musi powiedzieć żeby ten poszedł do domu i się przespał.
A drogi jak się budują chyba wszyscy widzimy...
Możnaby mnożyć takie przykłady, ale zmierzam do tego że wielu emigrantów tak na prawdę nie dało sobie szansy na zaistnienie tutaj. Wielu moich znajomych po skończonych studiach np. prawniczych wyjechało za granicę z góry zakładając że tutaj nic się nie da osiągnąć.
Tym wszystkim dedykuję moją skromne osiągnięcie - po 5 latach pracy do której trafiłem zupełnie przypadkiem, z zarobkami 1600 brutto, jestem obecnie dyrektorem handlowym i wiceprezesem zarządu (to jest spółka akcyjna) z pięciokrotnie wyższym wynagrodzeniem (plus premia za wynik).
Wierzcie albo nie ale wszystko to zawdzięczam ciężkiej pracy.
Kilka uwag na moim przykladzie. Chcialem sprobowac w Polsce. Uzyskalem tytul doktora z informatyki na zagranicznej uczelni ktora jest w ranking na swiecie w pierwszej 100. Probowalem rozpoczac nostryfikacje w Polsce. Musze bo jestem Polakiem. Jak bym byl obcojakrowcem to moj doktorat bylby automatycznie uznawany. Nostryfikacja to jedna wielka pomylka. "Wielka" rada wydzialowa uczelni poza pierwsza 500 w rankingu swiatowym juz na wstepie zaczyla sobie napisania pracy po polsku bo im angielski nie lezal. Potem gdy odmowilem zaczeli pietrzyc inne przeszkody niezgodnie z prawem. Nie chcialo mi sie isc do sadu administracyjnego. Wysmialem ich i znalazlem sobie prace zagranica. Teraz pracuje na uczelni w pierwszej 20 w rankingu swiatowym.
Przez kilka miesiecy co bylem w Polsce pracowalem za smieszne pieniadze na uczelni. Prowadzilem specjalny kurs z zajec ktore w Polsce w 2004 prowadzilo sie na jednej uczelni. Po umowie ustnej z rektorem napisalem dlugi skrypt do zajec za ktory obiecano mi zaplacic dodatkowo. Gdy sie upomnialem o pieniadze i powiedzialem ze sie zwolnie jesli pieniadze ktore uzgodnilismy nie zostana mi wyplacone dostalem zgode na zwolnienie sie ;). A wczesniej pupilek rektora pytal sie mnie czy nie upchnal bym jego artykulu na jakiejs konferencji naukowej. Upchnal ;). W pierwszej chwili nie wiedzialem o co chodzi bo wszystkie moje artykuly zawsze byly oceniane przez grono 3+ niezaleznych recenzentow i nie slyszalem o upychaniu artykulow dopoki nie zaczalem pracowac w Polsce. Wyjasnilem mu dyplomatycznie ze takich rzeczy sie nie robi.
Polacy co wyjezdzaja szanuja sobie prace zarowno zagranica jak i w Polsce. Tylko czesciej ich jako pracownikow nie szanuje sie w Polsce. Moze sie to zmienilo przez ostatnie 3 (odkad sporo wyjechalo zagranice, powodujac potezny spadek bezrobocia).
Ludzie bedacy w Polsce i majacy dobra prace w Polsce powinni zdawac sobie sprawe ze gdyby nie ten milion+ Polakow co wyjechalo mieliby sie duzo gorzej.
Mieszkanie w Polsce kupilem sobie za pieniadze zaoszczedzone z pensji studenta doktoranta. W Polsce musialbym pracowac i studiowac zeby wiazac koniec z koncem. O kupnie mieszkania nie mialbym co marzyc.
Mam cudowna zone, ktora skupia sie w 100% na naszej dwojce dzieci. Poswieca im tyle czasu ze dzieki temu dobrze sie rozwijaja. Czy macie czas dla dzieci i nie macie wyrzutow sumienia ze za malo spedzacie z nimi czasu? Mam nadzieje, ze nie. Tak jak niektorzy polscy moi znajomi co wlasnie oboje rodzice musza pracowac. Moja rodzina zyje z jednej pensji i jestesmy w stanie zaoszczedzic polowe z tego co dostaje na reke. Jestem pracownikiem na uczelni (nie zarabiam kroci), moi koledzy pracujac w firmie zarabiaja 2 krotnie wiecej. Ja jednak robie to co bardzo lubie.
Polska mi nigdy nie dala szansy tylko klody pod nogi. Nawet jak uzyskalem tytul inzyniera (za darmo! - uczelnia doplacala mi stypendium naukowe) na prywatnej uczelni to nie chcieli mnie przyjac na 3-4 rok studiow magisterskich na panstwowej uczelni zeby zrobic magistra. Kazali mi robic od poczatku studia - od 1szego roku. Malo brakowalo a na tym skonczyla by sie moja kariera naukowa z powodow finansowych.
Udalo mi sie nie dzieki Polsce ale 2-3 zyczliwym osobom ktore pomogly gdy bylo mi ciezko. Pozniej ja moglem sie oddzieczyc innym Polakom zagranica (cos w stylu Pay it Forward).
Zielek ciesze sie ze jest Ci dobrze. Nie pisz jednak o rzeczac o ktorych nie masz pojecia. Jest wielu Polakow ktorym system prawny czy polska rzeczywistosc sama dala poteznego kopniaka zagranice.
Znalem Polakow ktorzy zostawili zone, dwojke dzieci i pracowali bardzo ciezko placzac z tesknoty za rodzina. Jednak w Polsce mimo swoich najwiekszych wysilkow nie dawali rady.
Znalem Polakow ktorzy mieli dobra i prosperujaca firme, ktora z dnia na dzien, popadala w powazne tarapaty finansowe z powodu zmieniajacych sie przepisow ZUS czy podatkowych. Zona byla na pol rocznym stazu w urzedzie podatkowym i widziala co sie tam dzieje.
Puenta.
Zielek. Duzo latwiej sie zyje poza Polska. Przeczytaj sobie na rzepie o nowej ksiazce z ktorej powoluje sie na cytat. W Polsce jest jak w kisielu - kazdy ruch wymaga podwojnego wysilku. Ja naprawde Ci wierze ze zawdzieczasz to wszystko ciezkiej pracy. Pracujac zagranica tak ciezko mialbys sie 2-3 razy lepiej.
pozdrowienia,
radsz
Moja mama w wyniku marca68 zostala wyrzucona z szkoly podstawowej (ndst) - nastepnie szkola specjalna.
Moj daleki kuzyn - osoba niepelnosprawna (wada sluchu) - zostal zmuszony przez Uczelnie Wyzsza (panstwowa) do lektoratu na poziomie sredniozawansowanym.
Jak patrze na moja rodzine w Polsce i na ta co opuscila ten kraj. To w Polsce nikt nie pracuje na zadnej uczelni, ale np moja ciotka z USA - Columbia Univ, syn od mojego wujka (brat babci) - Universität München. Moja dosc daleka kuzunka ktora jest o rok starsza odemnie, ale urodzona juz zagranica - zarabia w Niemczech ok 20 tysiecy euro m-c, Za to moj kuzyn urodzony w Polsce pracuje za 1200 zloty netto przy reklamie samochodwej.
Polskie uczelnie to zgnily i zepsuty robal.
"Malo brakowalo a na tym skonczyla by sie moja kariera
naukowa z powodow finansowych."
Odpowiedz sobie na pytanie jak wygląda sytuacja zdobywania wykształcenia za granicą. U nas studia państwowe, poza kosztami utrzymiania są w zasadzie darmowe, o czym większość narzekających absolwentów zapomina.
"Mieszkanie w Polsce kupilem sobie za pieniadze zaoszczedzone z pensji studenta doktoranta. W
Polsce musialbym pracowac i studiowac zeby wiazac koniec z koncem. O kupnie mieszkania nie mialbym co marzyc."
Tu popełniasz ten sam bład logiczny co więszkość emigrantów. Przeliczacie euro/dolary/funty na złotówki i chełpicie się gigantycznymi zarobkami w stosunku do realiów Polski.
Byłbyś bardziej wiarygodny odnosząc się do tego co masz w kraju w którym żyjesz - własne/mieszkanie dom to byłoby coś wymiernego.
Ja też mogę powiedzieć że stać mnie na kupno domu w Azerbejdżanie tylko co to ma do rzeczy ?
"Pracujac zagranica tak ciezko mialbys sie 2-3 razy lepiej."
Podobnie jak ty cenię sobie życie rodzinne więc nie zdecydowałbym się na emigrację, a to co mam wystarcza mi, a ponadto żyję w MOIM kraju - może wydaje ci się to dziwne ale to coś co trudno przeliczyć na pieniądze.
Również pozdrawiam
Podam przyklad jednego kraju. W Szwecji studenci dostaja stypendia-pozyczki bardzo malo oprocentowane. Jesli kogos nie stac na zaplacenie za akademik czy kupienie sobie ksiazek to wtedy ma pozyczke oprocentowana na taki maly procent ze zwykle nie oplaca mu sie splacac tej pozyczki. Pozyczka ta jest umarzana jesli sie nie zdola jej splacic gdy sie przechodzi na emeryture. Takze Szwecja (prawdopodobnie wszystkie kraje skandynawskie) oferuja lepsze warunki finansowe ksztalcenia.
Jesli chodzi o inwestycje w kraju w ktorym zarabialem. Nie traktowalem tego kraju jako docelowego kraju zamieszkania. Moi koledzy kupowali mieszkania ja nie. Oczywiscie ze w Polsce byly mieszkania tansze i latwiej sie je kupuje, ale czy tak naprawde nie liczy sie tylko to ze zdobywa sie edukacje i mieszkanie za jednym zamachem?
Jesli chodzi o zycie w Polsce. Twoje dzieci zaczna chodzic do szkoly. Przyjdzie Ci sie uzerac z nauczycielami i zobaczysz jak potrafia krzywdzic je. Mnie dlatego nie spieszy sie do Polski, wiem jaka to jest walka z wiatrakami, gdy nauczyciel chce Ci zniszczyc dziecko. W mojej dalszej rodzinie byl przyklad. Nauczyciel wymusil ze szkola wyslala chlopca na badania do psychologa, chcieli sie go pozbyc i wyslac do szkoly specjalnej. Wrocil z opinia od psychologa, ze nauczyciel zneca sie psychicznie nad dzieckiem powodujac nieustanny stres i klopoty z przyswajaniem wiedzy. Dopiero gdy dziecko zostalo przeniesione do innej szkoly, plus opinia innych uczniow podczas kuratorskiego dochodzenia zaowocowalo zwolnieniem nauczyciela. Co z tego jak szkody zostaly juz zrobione.
Dla mnie nie jest wazne w jakim kraju mieszkam, ale czy mieszkam z rodzina pod jednym dachem. A moja rodzina podrozuje ze mna i dlatego Polska wypada blado po porownaniu do innych krajow. Pod wieloma kryteriami jest w tyle. Jest to kraj w ktorym marnuje sie ludzki wysilek i prace. Wielu ludzi to widzi i nie chce im sie probowac zaistniec w Polsce skoro zagranica mozna to zrobic mniejszym wysilkiem i za lepsze pieniadze.
pozdrowienia,
Radsz
jeszcze 3 lata temu mógł powiedzieć pijanemu robotnikowi że go zwalnia - w
dzisiejszych czasach musi powiedzieć żeby ten poszedł do domu i się przespał
Zaloze sie ze jestes dyrektorem krocej niz 3 lata
pewnie żal d..ę ściska że jako "ten lepszy" wyjechałeś i teraz przebierasz owoce w TESCO.
Szczerze gratuluje Ci sukcesow i zycze Ci zeby nikt pod toba dolka nie wykopal a mowie to z obserwacji.
Znalem goscia ktory rok temu zakonczyl kariere dyrektora handlowego wlasnie w ten sposob. Historia taka jak twoja tylko znalazl sie ktos bardziej "potrzebny" niz on.
Prosze zwroc uwage ze nikt z ludzi ktorzy wyjechali za granice nie krytukuje tych co zostali w polsce i nie zostali dyrektorami. Nikt nie twierdzi ze nie dali sobie szansy na zaistnienie za granica.
A w tesco robie zakupy i wiesz co przy kasach siedza ludzie ktorzy usmiechaja sie do klientow, Ludzie usmiechaja sie do siebie na ulicy :) . Obowiazuje nieco inna mentalnosc. Wiecej szacunku.
Szkoda ze tego nie rozumiesz... jak rowniez tego ze sa ludzie ktorzy chca miec wybor w swoim zyciu. A twoj brak szacunku do robotnikow drogowych i emigracji jest nieelegancki. Kolega kierownik jak narzeka to jest OK a jak pracownik narzekac to BE BEE.
Natomiast pracując w Polsce mają przede wszystkim roszczenia i narzekają
Prosze przestan obrazac drogowcow sugerujac ze przez ich pijanstwo nie powstaja nowe drogi.
T.y Kali obrazac innych to OK a inni nie wolno bo BE
Ty byc KALI niewychowany i dostac chamski komentarz na ktory zasluzyles przywolujac rowniez zazdrosc jako argument . Czlowieku ja cie nie znam to o co mam byc zazdrosny, Mowiac lepsi mialem na mysli twoich "kolego ze studiow". Przyznaj ze ich wyjazd mial wplyw na podaz na rynku pracy co mialo rowniez wplyw na rozwoj twojej kariery zawodowej - pozytywny.
Wielka fala emigracji ma rowniez wplyw na gospodarke Polski , ktorej to rozwoj przyczynil sie do rozwoju twojej kariery z ktore jestes dumny.
Wiem ze to uproszczenia i w pewnym momencie zacznie tych ludzi brakowac do roboty - bo ktos musi pracowac na dyrektorow rowniez w Polsce- ale ludzie maja prawo korzystac z wolnosci ktora jest ich prawem.
Podsumowujac od dyrektora mam prawo oczekiwac wnikliwej i bardziej obiektywnej analizy zjawisk, kreatywnego poszukiwania odpowiedzi a nie subiektywnej krytyki tego co niezrozumiale.
Zycze powodzenia Panu i Panskiej rodzinie
Mirek
Obawiam się że zbyt mocno zachłysnąłeś się zachodem twierdząc że "kopanie dołków" to typowo Polska specjalność - mam nadzieję że nie będziesz musiał się przekonać o tym że jest inaczej.
Niestety nic nie zrozumiałeś z tego co napisałem o drogowcach - to miał być przykład na to że ludzie nie szanują pracy w Polsce - nawet w branżach które przeżywają rozkwit (6000 brutto dla drogowca jak na nasze warunki uważam za całkiem godne wynagrodzenie). Natomiast za granicą potrafią zagryzać zęby i z uśmiechem układać kolejno umyte talerze.
Wiem o czym mówię bo byłem pół roku w Londynie robiąc to samo...
Twoja teoria o "kolegach ze studiów" wydaje się również być chybiona. Moi koledzy ze studiów którzy wyjechali za granicę w przeważającej większości wykonując pracę mocno poniżej swoich kwalifikacji (kelnerzy, lejbrzy na budowach, obsługa lotniska, pracownicy w fabryce protez). Ci którzy wyjechali żeby robić kariery to przeważnie informatycy, lekarze i specjaliści budowlani.
To co pomogło mi w "karierze" to nie fala emigracji tylko wąsko wyspecjalizowana branża i 5-lenia lojalna praca w jednej firmie.
Czy byli lepsi na moje miejsce ? Być może, ale przy pierwszej nadażającej się okazji zmienili branżę, czego być może dzisiaj żałują.
W jednym masz rację emigracja nie jest obojętna na nasz rozwój gospodarczy - ale ja w żadnym fragmencie nie twierdziłem że jest inaczej. Polska nie jest łatwym miejscem do życia, ale uważam że warto jest dać "jej" szansę.
Również pozdrawiam
Sam miales szanse skomentowac moj post w postaci : ZE TOBIE JEST przykro ze nie rozumiesz mojego ROZUMOWANIA BO MAM maly rozumek, lub tez zaluje ze nie rozumiesz mojej wypowiedzi...
ale uzyles zazdrosci jako argumentu przetargowego w dowodzeniu "racji - swojej"
Nasluchalem sie wiele w stylu ''jest setki chetnych na wasze miejsce do roboty i moge was w kazdej chwili wy$%^&(*&lic"
ale to nie tak Przylacielu. Dlatego zrazil mnie twoj komentarz. ze 3 lata temu twoj kolega moglby ich wy$%^&(*&lic"
I nigdy nie zanegowalem twoich osiagniec.
Probuje ci wyjasnic ze szacunkiem do ludzi zyskasz wiecej niz krytykowaniem ich osiagniec . Zrozum prosze ze istnieja ludzie ktorzy zycza innym dobrego i nie wierza w Polska propagande sukcesu..
Bo byli tu juz wczesniej niz ty zaistniales i moze oczekuja czegos innego.
TWOJ SZACUNEK DO PRACOWIKOW I ICH PRACY GDZIEKOLWIEK BY JEJ NIE WYKONYWALI WPLYWA NA JEJ JAKOSC.
Na prawde zycze Ci powodzenia w Zyciu bo od Ciebie i wielu podobnych zalezy przyszlosc tego kraju, i wzajemny szacunek obywateli, ktory zaprezntowales w swojej skromnej wypowiedzi.
Pozdrawiam
Mirek
Czy można mieć lepiej ? jasne - gdybyś czytała ze zrozumieniem to co napisałem kawałek wyżej to wiedziałabyś że nie próbuję porównywać europejskiej czy tam amerykańskiej średniej stopy życia do realiów naszego kraju.
Mówię tylko o tym że jak się ma 25 lat i ukończone studia to może warto się zastanowić i spróbować zacząć żyć tutaj,a nie z góry zakładać że to się nie opłaca bo Państwo cię okrada a drogi są bardziej dziurawe niż za zachodnią granicą.
Wytłumacz mi jedno - skoro ta ameryka to takie el dorado to skąd ten cały kryzys i dlaczego amerykanie nagle przestali spłacać kredyty ??
gratuluje sukcesow
ogolnie wkurza mnie opluwanie tych co zostali tych co wyjechali i na odwrot.
jestesmy w UE, ktora zostala stworzona rowniez do swobodnego przeplywu sily roboczej.
ja w PL mialam bardzo dobra prace ale poniewaz musialam pracowac daleko do miasta rodzinnego a moj (obecnie) maz nie mogl znalezc pracy w miescie w ktorym ja pracowalam ( jeden zaklad pracy i ktory w czasie zatrudniania mnei deklarowal (chwilowo) pomoc w zatrudnieniu drugiej polowki) wyjechalam
i nie zaluje .
mieszkam rownie (wy)godnie jak w Polsce , mam wspaniala prace, znajomych, tylko rodziny brak i starych przyjaciol....
za kilka lat byc moze wroce, byc moze nie. moze pojade gdzie indziej. zobacze :)
jedyna roznica jaka zauwazylam to troszke inne podejscie do kobiet w pracy, jeszcze nikt nie puscil do mnie zadnego szowinistycznego/z podtekstem seksualnym/narodowosciowym/ etc tekstu a to niestety w Polsce bylo nagminne
lecz trzymam kciuki za to zeby Polska sie szybko rozwijala a ludzie stali sie nieco bardziej tolerancyjni na troszke inne podejscie do tematu
i tyle!
jestem obywatelka swiata i bardzo dziekuje moim rodzicom i dziadkom za walke z komuna bo gdyby nie oni to nie moglabym swobodnie wybierac miejsca w ktorym chce zyc
a tam gdzie zyje codziennie sie ucze otwartosci na innych, usmiechu, pozytywnego podejscia do wszystkiego co mnie otacza! I zero narzekania :)
I tego Wam kochani zycze z calego serca!!!
gratuluje sukcesow
ogolnie wkurza mnie opluwanie tych co zostali tych co wyjechali i na odwrot.
jestesmy w UE, ktora zostala stworzona rowniez do swobodnego przeplywu sily roboczej.
ja w PL mialam bardzo dobra prace ale poniewaz musialam pracowac daleko do miasta rodzinnego a moj (obecnie) maz nie mogl znalezc pracy w miescie w ktorym ja pracowalam ( jeden zaklad pracy i ktory w czasie zatrudniania mnei deklarowal (chwilowo) pomoc w zatrudnieniu drugiej polowki) wyjechalam
i nie zaluje .
mieszkam rownie (wy)godnie jak w Polsce , mam wspaniala prace, znajomych, tylko rodziny brak i starych przyjaciol....
za kilka lat byc moze wroce, byc moze nie. moze pojade gdzie indziej. zobacze :)
jedyna roznica jaka zauwazylam to troszke inne podejscie do kobiet w pracy, jeszcze nikt nie puscil do mnie zadnego szowinistycznego/z podtekstem seksualnym/narodowosciowym/ etc tekstu a to niestety w Polsce bylo nagminne
lecz trzymam kciuki za to zeby Polska sie szybko rozwijala a ludzie stali sie nieco bardziej tolerancyjni na troszke inne podejscie do tematu
i tyle!
jestem obywatelka swiata i bardzo dziekuje moim rodzicom i dziadkom za walke z komuna bo gdyby nie oni to nie moglabym swobodnie wybierac miejsca w ktorym chce zyc
a tam gdzie zyje codziennie sie ucze otwartosci na innych, usmiechu, pozytywnego podejscia do wszystkiego co mnie otacza! I zero narzekania :)
I tego Wam kochani zycze z calego serca!!!
yh
Czy inżynier za granicą ze swoimi 19 netto też już m własne mieszkanie / dom ??
Moja obecna małżonka była współkredytobiorcą z zarobkami wówczas jakieś 3000 brutto, wkład własny 30% (z książeczek mieszkaniowych + oszczędności +pomoc rodziców ok 10 000 pln)
Jeszcze jakieś szczegóły ?
Kredytu nie bralem ale rodzinie splacilem juz wszystko z bonusem. Coz jednak za granica puki co dobrze mi. Robota w fachu, idzie coraz lepiej i teraz to mozna myslec o dzieciach a o powrocie jeszcze przyjdzie czas... gdzie tam sie spieszyc. W Polsce tez da sie zyc i jestem pewny ze bedzie mi tam dobrze jak juz sie na to zdecyduje... moze 3 moze 5 moze... lat. Wszystko zalezy...
Podziwiam zaparcie i dazenie do celu. Najwazniejsze aby kazdy znalazl sobie swoja wlasna najlepsza droge do celu - wtedy idzie duzo latwiej...
Pozdrawiam wszystkich tu i tam.
A nawet jeśli, to kto mi zagwarantuje, że moja harówka spotka się z uznaniem? Akurat Twoja została doceniona, ale w polsce są tysiące osób, których harówki i poświęcenia nikt nawet nie zauważa.
jak ktoś ma 5-8zł /h to jest sukces(ale zazwyczaj ok6)... a w sklepach ceny takie, jak w całym kraju.
więc niech mi ktoś powie... jak się da godnie żyć za ok 1200zł miesięcznie? gdzie opłaty czynszowe to 500zł, prąd 100 - połowy nie ma, a luksusy zwane komórkami, telefonami stacjonarnymi, internetem i kablówkami?
"Jeśli nie stać was na jakiś prostu kurs"
Stać mnie na kurs "podwyższający kwalifikacje" tyle że praca teoretycznie przewidziana na 8 godz. w praktyce zajmuje mi cały dzień (dniówka zadaniowa) więc w weekendy mogę tylko "ładować akumulatory". Niestety lata lecą i człowiek nie ma tej energii co kiedyś.
Bo chyba nie chcesz mi powiedzieć że za granicą czekają na Ciebie z otwartymi rękami, abyś przyjechał aby " robić to co lubisz i mieć z tego satysfakcję"
P.s. ja pracuję 8 godzin dziennie - ciężko nie znaczy długo tylko WYDAJNIE
Doskonale rozumiem ludzi którzy chcą robić karierę - mają ku temu kwalifikacje i możliowści aby zarabiać 10 razy więcej niż w Polsce.
Popieram Polaków, którzy ze względu na środowisko w jakim dorastali nie mają wykształcenia ani pomysłu żeby godnie żyć w kraju i decydują się na wyjazd.
Tylko błagam nie wmawiajcie ludziom wykształconym, zaradnym, pełnym pomysłów i zapału do pracy, którzy dopiero zaczynają samodzielne życie, że w tym kraju nic się nie opłaca i że lepiej wyjechać zagranicę i pracować na przysłowiowym zmywaku niż spróbować zdać na aplikację, zrobić doktorat, czy zacząć pracę która daje satysfakcję.
Bo może lepiej być Panem w Piekle niż służącym w Niebie :)
Półroczny pobyt w Londynie się liczy ?
Re: Obalamy mit - nie będzie masowych powrotów z emigracji
Zycze wiec tanszym powodzenia, mi sie taki deal nie opyla, bo mnie splata kredytu za dom 110m2 w UK kosztuje 4500 zl. i jeszcze moge kupic kolejne mieszkanie w Polsce w jakimkolwiek duzym miescie i to placac za 80m2 mieszkania wiecej niz palace tutaj, ekonomicznego rachunku wynika,ze raczej jeszcze dlugo bede wpadal na wakacje.
To info dla znawcy od podatków Pilsenera
Re: Obalamy mit - nie będzie masowych powrotów z emigracji
Jako osoba pracujaca zagranica wypelnialem formularz money.pl. Mam tylko jedno DUZE ale jesli chodzi o Wasze wnioski.
Ankiete przeprowadzaliscie wsrod internautow odwiedzajacych serwis money.pl. Ludzie ktory interesuja sie gospodarka, kwestia inwestycji, etc to juz specyficzna grupa ludzi. Mialem wielu znajomych podczas mojego pobytu w Irlandii, ktorzy byli tak zapracowani ze nie mieli czasu na internet, jak juz szli do kafejki internetowej to nie poto zeby zagladnac na serwis money.pl tylko po to zeby zadzwonic do kraju do rodziny. Tych ludzi nie przebadaliscie a ich jest duzo duzo wiecej. Jak ksztaltowalo sie
wyksztalcenie ankietowanych? Jak ksztaltuja sie ich zarobki? To by pokazalo jaka grupe osob pytaliscie.
Moim zdaniem Polacy chociazby z Irlandii nie musza tak szybko wracac poniewaz maja bardzo dobra oslone socjalna jesli przepracowali wystarczajaco dlugo w Irlandii. Dostana zasilki na dziecko wielokrotnie wieksze niz w Polsce, darmowe wizyty u lekarza i leki, etc. Zycie na zasilku jest mozliwe w Irlandii w Polsce nie. Po co sie pchac do Polski?
Oslabienie zlotowki nie zacheca do powrotu, lepszy socjal niz w Polsce tez nie zacheca. Pytanie gdzie latwiej znalezc prace? Jesli nie bedzie perspektyw znalezienie rownie dobrej pracy w Polsce to nie beda sie pchali tak bardzo z powrotem. Chyba ze juz zarobili ile planowali, wracaja zeby kupic mieszkanie i zalozyc rodzine. Wtedy wlasnie beda korzystac z oszczednosci az znajda prace w Polsce.
Ludzie wracaja do Polski z sentymentu. Im dluzej sa poza Polska tym bardziej staja sie europejczykami i tym mniej ich ciagnie do Polski. Im dluzej pracuja zagranica zdobywajac doswiadczenie tym latwiej im prace zagranica znalezc i tym wieksza jest przepasc pomiedzy tym co moga miec w Polsce a co moga miec zagranica. Polacy mobilni, odwazni, zdolni do poswiecen w imie dobrej pracy nie wracaja tak szybko do Polski. Jedyna nadzieja ze ich pieniadze ida do Polski i strata ich nie jest tylko strata.
Dobrze ze sa proby obalania mitu, politycy musza sobie zdawac sprawe ze bez zadbania o jakosc prawa, warunki rozwoju, edukacji, zmniejszanie administracji, uciazliwosci zycia Polacy beda uciekali z kraju. Ci najepsi beda sobie radzili zagranica i nie beda wracali. Polska kazdego dnia traci potencjal ludzki. Jesli sie tego nie zmieni to Polska bedzie skansenem do ktorego bedzie sie przyjezdzalo na wakacje zeby upewnic sie ze nie warto wracac.
pozdrowienia,
Radek
Jesli chodzi o innych ludzi to napisalem moje wlasne odczucia, ktore tez sie zgadzaja z przeslaniem tego artykulu.
Radek
Bananowa republika.
Re: Obalamy mit - nie będzie masowych powrotów z emigracji
Re: Obalamy mit - nie będzie masowych powrotów z emigracji
Skutki kryzysu odczuwane na co dzień? ZADNE!!!
Nie wiem czy rzeczy tam tanieją czy nie, ale jeśli się nie ma pracy to co można poradzić?
Potwierdzam co pisze 'Tez rezydent' Jak ma sie stala prace (czytaj umowe na czas nieokreslony, o ktorej wiekszosc irlandzykow marzy dlugimi latami) to jest nawet lepiej niz bylo :)
Robota na emigracji sie konczy
A co do Australii to tam dostac sie nie jest latwo
Australia to jeden z nielicznych krajów, który ma przejrzyste warunki otrzymania wizy. Człowiek wykształcony, znający angielski (zdany kurs ilts na 5pkt), majacy odpowiedni (potrzebny na tamtejszym rynku pracy) zawód, zdrowy i niekarany dostaje wize można powiedziec od ręki.
Prawda jest taka że jak ktoś chce to sprosta wymaganiom - nauczy sie jezyka, przekwalifikuje sie itd a jak ktoś czeka na manne z nieba to sie nie doczeka.
"Świat stoi przed wieloma wyzwaniami a jedno z nich jest natury finansowej. Postawa rozczeniowa jest epidemią, która sprawia, że ludzie oczekują, że państwo, rodzina lub pracodawca się o nich zatroszczy."
ze względu na swoja zaradność i rozsądek mają tu bardzo dobre perspektywy.
Polacy którzy są zaradni i rozsądni znalezli swoje miejsce w ojczystym kraju i są zadowoleni
Jedni sie ciesza tym co maja inni chca miec to co cieszy ich najbardziej.Tylko,ze ci pierwsi nie mzieniaja swiata ,bo sa bierni. a niektorym to rzeczywiscie niewiele do szczescia wystarczy.
Re: Obalamy mit - nie będzie masowych powrotów z emigracji
Jeśli miałbym więc coś poradzić zastanawiającym się nad powrotem to radziłbym, aby zastanowili się nad swoimi osobistymi perspektywami w obu wariantach. Nie ogólnie, ale konkretnie. Sentymentami i iluzjami nie opłaci się czynszu. W innym kraju należy sentymenty schować do szafy. Trzeba żyć tak, jak żyją ludzie w danym kraju, ale pamiętać, że Brytyjczykiem się nie zostanie - na to trzeba pokoleń. Jeśli chce się pełniejszej akceptacji, to trzeba wybrać kraj, który tradycyjnie imigrantów przyjmował. Taki jak USA (też mieszkałem), Kanada czy Australia.
Re: Obalamy mit - nie będzie masowych powrotów z emigracji
Re: Obalamy mit - nie będzie masowych powrotów z emigracji
Re: Obalamy mit - nie będzie masowych powrotów z emigracji
DLACZEGO NIE BEDZIE POWROTOW DO POLSKI:
1/BO NIE MA ROWNOSCI WOBEC PRAWA NP JEDNI PLACA ZUS A DRUDZY KRUS I CI DRUDZY SA SWIETYMI KROWAMI INNYMI SWIETYMI KROWAMI JEST KLER
2/ BO SA WYSOKIE KOSZTY PRACY I NIE OPLACA SIE PROWADZIC BIZNESU W POLSCE
3/BO SFERA USLUG JEST DROGA I NIE ADEKWATNA DO ODPOWIEDNIEGO POZIOMU NP PLACISZ ZA BENZYNE KUPE KASY A JEZDZISZ PO FATALNYCH DROGACH,PLACISZ CHARACZ NA ZUS A POTEM IDZIESZ DO LEKARZA I MUSISZ DAC LAPOWKE
4/BO ZEBY ZNLEZD DOBRA PRACE TO ALBO MAUSISZ MIEC ZNAJOMOSCI ALBO LADUJESZ W SUPERMARKECIE Z DOKTORATEM
5/BO JEST TO KRAJ NIEPRZEWIDYWALNY ZOBACZ NA KURSY ZL
6/BO JEST TOKRAJ PRUDERII.KLER WYMUSIL ZAKAZ ABORCJI A POLKI I TAK SIE SKROBIA
A RZAD CHWALI SIE Z,ZE PROBLEMU NIE MA
7/BO 90% TO KATOLICY CHODZACY W NIEDZIELE NA MSZE A PO MSZY WYPICI ZABIJAJA SIE NA DROGACH
8/BO PREZYDENTEM TEGO KRAJU JEST CZLOWIEK KTORY MOGLBY BYC SOLTYSEM A NA WSIA A NIE PREZYDENTEM ITD
Smialo mozna uznac ze FALI powrotow nie ma i NIE BEDZIE. Ci ktorzy wyjechali w ZNACZNEJ WIEKSZOSCI zostana za granica.
A te p******* 'o fali powrotow' sa tylko i wylacznie zeby skusic tych najmniej myslacych do powrotu.
Regards
Takie pitolenie, Panie HHHA. Poza tym caps lock się Panu zablokował. Emigrantów nie stać na lepszej jakości klawiatury? :)
Trochę to dziecinne :/
Widać z resztą że 30% badanych to specjaliści, którzy "i tak znajdą pracę". W przypadku specjalistów warunki ekonomiczne faktycznie nie grają dużej roli, i tak na prawdę ci ludzie zawsze mogą pozwolić sobie na czucie się jak u siebie w domu. Dziękuję za takie badanie. Postarajcie się następnym razem, phi :|
Nie chodzi o 90% czy 80 czy liczbę ofiar na drogach ale o fakt, że polacy są narodem zakłamanym o niskim poziomie moralnym - nie wygląda to tutaj najlepiej i należy z tym walczyć i mówić o tym otwarcie
I to jest niestety największy problem narodu Polski. Przeciętny Polak myśli, że moralność jest nie dla niego. Oczywiście jest potrzebna kiedy się goni polityków (bardzo słusznie zresztą bo się im należy, bez względu na reprezentowaną opcję w większości kłamią i mają swoje własne gierki, gdyż taki to stał się "zawód") również kiedy goni się sąsiada, niemniej jednak ten sam Polak już nie widzi sensu moralnego w zapłaceniu mandatu, podatku czy rachunku na czas, bo czuje się skrzywdzony. Czy słusznie? Każdy sam niech sobie odpowie kiedy ostatnio pouczyła go jakaś kontrola z urzędu albo policja, a kiedy lub ile razy ukarała. Nie twierdzę, że jest tak, że Polacy to złodzieje i krętacze ludzie to takie same zwierzęta w każdym miejscu na świecie. Jest tylko jedno "ale" zwierzęta te chowają się w różnych warunkach, a w Polsce nie istnieje odpowiedniego rodzaju zachęta po to aby być uczciwym. Uczciwi stają się słabi bo to przecież mięczaki i frajerzy. Po co zatrudniać w myśl przepisów kiedy można na czarno bardziej się opłaca a i pracownik pretensji nie ma bo też więcej mu zostaje. A problem się zaczyna tam gdzie się powinien rozwiązać u góry. Polska władza od wielu lat myśli tak samo. Zero zaufania do narodu,
a więc zero przywilejów i ulg dla działających wedle zasad mądrego prawa, którego u nas jak na lekarstwo. Dlatego też Polskie "zwierze" chowa się w takich warunkach jakie są i jest takie jakie jest. Prawo go nie broni tylko karze. Ktoś kiedyś mądrze powiedział gdy nie pójdzie od dołu siła do zmiany myślenia na górze, które zmienione z większą siłą wróci na dół to lepiej nie będzie. I mimo, że trochę to stwierdzenie kojarzy się z z minionym system to właśnie sens społeczeństwa obywatelskiego i liberalizmu.
Po co wracac na peryferie europy?
A dlaczego wg Ciebie te 50 czy 70 milionów stąd wyjechało?
Rany, bez przesady... 50-70 mln.?!?
Swoja drogą przeliczanie zł na funty tam i z powrotem jest dla mnie nie zrozumiałe. Zawsze jest wyciągany ten argument a nic on nie oznacza. Wiadomo, ceny są tam inne, ale tu chodzi o to ile kasy zostaje Ci po opłaceniu wszystkiego i kupieniu jedzenia.
Pamiętaj też że pieniądze to jedno, a jedzenie to drugie. Mieszkania i domy w Anglii to koszmar - słychać sąsiadów, innych domowników, wszystko wkoło. Jedzenie też jest straszne - albo płacisz więcej albo jesz coś czego polskie psy by nawet nie dotknęły.
Moim zdaniem specjaliści mogą tam żyć w miarę normalnie ale Ci co pojechali tam "na zmywak" pewnie wrócą do Polski.
Swoją drogą kuzynka mojego kolegi która mieszka w Londynie już dobre 10 lat stwierdziła że zarabiając 90k/rok, po opłaceniu rat za dom i samochód, kupieniu jedzenia i zapłaceniu podatków to nie zostaje jej za dużo kasy (w sumie ma też dzieciaka - ale na drugie dziecko podobno jej już nie stać). No nie wiem. Każdy ma swoje zdanie.
Re: Obalamy mit - nie będzie masowych powrotów z emigracji
Re: Obalamy mit - nie będzie masowych powrotów z emigracji
Artykuł pomija bardzo ważne fakty, respondenci którzy deklarują powrót od roku w górę nie wywiązują się z tych deklaracji w około 80%. Długotrwała tęsknota za domem powoduje z czasem iż naszym domem staje się kraj do którego wyjechaliśmy, tendencja może zmierzać bardziej do sprowadzenia rodziny do danego kraju. Nikt nie pisze o aspekcie psychologicznym, wielu rodaków leczy się u psychologów po powrocie do kraju. Nie są w stanie sobie poradzić z realiami jakie tu planują, spotkałem wiele osób które wracają do Polski z deklaracją pozostaniu tutaj, a po kilku miesiącach wracają. Badania podają, że przyjąć człowiekowi wyższy standard życia jest bardzo łatwo, natomiast decyzja o cięciu standardu życia którego wymuszają niższe dochody przychodzi z wielkim trudem. W wielu przypadkach konsument jest w stanie się zadłużyć aby tylko zachować standard jaki posiadał wcześniej.
Re: Obalamy mit - nie będzie masowych powrotów z emigracji
W Polsce nie ma pracy dla specjalistów. Jest praca w hipermarketach i na budowach za pensję minimalną.
Kiedy wreszcie ktoś obali ten mit?
Re: Obalamy mit - nie będzie masowych powrotów z emigracji
Re: Obalamy mit - nie będzie masowych powrotów z emigracji
To badanie to dla mnie żadna nowina. A rozsądek emigrantów znam i ani przez chwilę nie wierzyłem w masowe powroty do kraju szczęścia i miłości.
Tak, materialnie też, bo te zarobki na zachodzie szybko tracą swoją atrakcyjność i wszyscy wiemy, że za kilka lat stracą swoją atrakcyjność całkowicie.
bo tak to możemy ciągnąć w nieskończoność: zostali nieudacznicy!! wyjechali nieudacznicy!!!
osobiście skończyłem studia w 2005, byłem bez rodziny, zobowiązań. wyjechałem coby poznać nowo "otwartą" Europę i się sprawdzić czy mogę dostać pracę w zawodzie.wrócę kiedy przestanę robić to co lubię
pozdrowienia dla Polaków w ojczyźnie i poza
Wyjechalem z Polski zeby sie realizowac zawodowo. Mialem kontakt z ponad setka Polakow w Irlandii. Nie mieszkali po 4-5 w pokoju. Jak juz co to wynajmowali w 3-4 jeden dom z 3-4 sypialniami i kazdy mial swoja sypialnie. Czesto jednak wynajmowali 1 dom samodzielnie i zyli sobie spokojnie pracujac.
Nieudacznicy wracaja do Polski. Zostaja tylko Ci co sobie radza. Polska to jest ta ostatnia deska ratunku jak juz nic innego nie dziala. Czesc osob, ktore sobie radzi wraca z powodow sentymentalnych do Polski.
Wyszla nowa ksiazka (pisza o niej na rzeczpospolita.pl). Zacytuje, Polska jest jak kisiel, kazdy ruch wymaga podwojnego wysilku. Niestety tez takie wrazenie odnosze.
pozdrowienia,
Radek
Nie mow prosze o 4-5 osobach na pokoju w UK, bo kto dobrze pomyslal, to ma w Anglii 3-4 pokoje tak jak np. my. Nawet jesli wrocimy do kraju to bedziemy mieli latwiejszy start majac wlasny kat co w Polsce osiagnelismy dopiero po 30 latach splaty kredytu, jesli w ogole dostalibysmy kredyt...Znajomi po studiach maja godna prace w Polsce ale mimo to kredytu na zakup mieszkania nie dostali. Wiec o czym tu mowic...
esli ktos ma znajomosci to moze ma dobra prace,albo jak tates zacofana,przeczytaj sobie co ty piszesz jakby w Polsce byloby dobrze to polacy zostaliby w domu,a moze ty boisz sie wyjechac?.Tak jesli ktos ma znajomosci to moze ma dobra prace,albo jak tatus ma firme,zejdz dziewczyno na ziemie bo przus ma firme,zejdz dziewczyno na ziemie bo p
Wystarczy spojrzeć na Historie Polski i Całego Świata, ogólnie nic się nie zmienia tylko powtarza... reszte dopowiedzcie sobie sami.