

Przeciętne wynagrodzenie w III kwartale 2009 roku wyniosło 3 tys. 113,86 zł, czyli wzrosło o 4,8 proc. rok do roku. Oznacza to, że dostajemy o 143 złote więcej.
W ujęciu kwartalnym przeciętne wynagrodzenie wzrosło o procent - podaje Główny Urząd Statystyczny.
Jednak nadal zarabiamy mniej niż podaje GUS. Jak wynika z tegorocznego badania Money.pl, mediana płac w Polsce jest niższa o ponad 530 złotych niż podają oficjalne statystyki.
Średnia płaca brutto w gospodarce narodowej po pierwszym półroczu wynosiła - według danych GUS - 3081 złotych 48 groszy. Oficjalne statystyki mówią o wzroście pensji w skali roku o 4,4 procent.
Mediana - wartość środkowa, powyżej i poniżej której znajduje się równa liczba wyników.
Tymczasem cykliczne badanie płac Money.pl, w którym wzięło udział blisko 24 tysiące internautów, kolejny raz pokazało, że przeciętny Polak zarabia znacznie mniej. Przeciętna płaca brutto w Polsce wynosi 2550 złotych.
Skąd taka różnica? GUS podaje średnią arytmetyczną. Money.pl natomiast posługuje się w wynikach bardziej oddającą obraz społeczny medianą, odrzucającą jednostkowe wartości skrajne niskie i skrajanie wysokie. (Licząc średnią arytmetyczną z wyników badań, uzyskaliśmy zbliżoną do GUS wartość 2972,43 zł).
Rok temu w badaniu Money.pl mediana dla Polski wynosiła 2500 złotych. To znaczy, że statystyczny Polak w ciągu minionego roku dostał najwyżej 50 złotych podwyżki (według oficjalnych statystyk wzrost wyniósł ponad 130 złotych).
W medycynie płacą lepiej, w telekomunikacji mniej
Oczywiście są dziedziny, w których zarabia się dziś wyraźnie więcej niż rok temu. Największy wzrost deklarują pracownicy branż:
- medycznej (800 złotych),
- prawniczej (525 złotych),
- budowlanej i nieruchomości (500 złotych),
- medialnej i rozrywkowej (500 złotych)
Zarobki - statystycznie - spadły natomiast w telekomunikacji i transporcie. Najlepiej zarabiającą grupą zawodową pozostali informatycy. Tylko oni oraz przedstawiciele branż: budownictwo i nieruchomości oraz prawo deklarują płace wyższe od średniej pensji według GUS.

źródło: Money.pl, badanie płac 2009
średnia GUS w gospodarce narodowej po II kwartale 2009
Wiadomości z kraju i ze świata na Twojej stronie internetowej
Najważniejsze informacje w twojej skrzynce e-mail!
Być może zainteresuje Cię e-book:
Książka omawiająca zasady rozliczania pracowników zatrudnionych na podstawie umów o pracę oraz...więcej »
Tylko 25 proc. kobiet zakłada firmę, by na niej zarobić
Cisza! Za komuny zarabialiście równowartość 20 USD, a dzisiaj równowartość srednio 800-900 USD, więc
jest dobrze! Nieważne,że czynsz wzrósł średnio do 300 USD - macie się podniecać nominalnymi
wzrostami, jak porządni keynesiści!
Mam pytanie czemu ludzie tak narzekaja na to,ze cala wine ponosi Tusk a sami go ludzie
wybraliscie!!! jak rzadzil ktos inny to wtedy na kogos innego narzekaliscie.. czego wam trzeba zeby
nie narzekac?? gwiazdki z nieba?
2. "Sami wybraliście" - bzdura, to partia a nie wyborcy decyduje o tym, kto "może zostać
wybrany", w sejmie zasiadają ludzie, którzy mają zasługi dla partii wywodzący się w 99% z
partyjnego zaplecza, o tym jacy to będą ludzie pytaj partyjnych kacyków a nie wyborców, w polsce
wyborca ma tylko dwie opcje: iść na wybory i poprzeć system łudząc się, że dokonuje jakiegoś
wyboru lub (tak jak rozsądna większość) zbojkotować te pseudo-demokratyczne igrzyska.
Brednie brednie brednie ,ciekaw jestem co chcą osiagnąc pisząc ten artykół
wzrostło brutto o 143 zł
czyli odliczając 60 % podatek na samoloty dla premiera i prezydenta tudzież inne bzdety o 57 zł
Odliczając jakiś inny pro złodziejski podatek i biorąc korektę na średnią przez wyrzucenie z niej
zarabiających powyżej 10 tyś zł pensje raczej zmalały.....
ciekawa statystyka :]
Pięknie, jak zwykle pięknie, a o ile w tym czasie wzrosły ceny towarów i usług? Ile kilogramów
jabłek możemy za rządów KonDonka kupić, a ile mogliśmy kupić za rządów znienawidzonego Prawa i
Sprawiedliwości? I tym optymistycznym akcentem konsekwentnie będę głosował na PiS. I to by było na
tyle. Serdecznie pozdrawiam
3 kilo jabłek.
Zacznijmy od tego, że tak zwana "kwota brutto" to nie są nasze faktyczne zarobki, a jedynie sztuczka
księgowa mająca ukryć faktyczną skalę opodatkowania dochodów w polsce. Dolicz to co "płaci" (a jemu
wszystko jedno jaka będzie kwota brutto, bo i tak on pokrywa wszystkie koszty) pracodawca, a
otrzymasz faktyczną kwotę brutto. Od faktycznej kwoty brutto odejmij to, co dostajesz na rękę a
otrzymasz faktyczną stopę opodatkowania dochodów bezpośrednich w polsce, bo politycy są sprytni i
wmawiają Wam, że to co nazywa się "składką" to nie jest podatek. To ja się pytam co, skoro muszę to
coś płacić i jest potrącane to coś automatycznie oraz trafia to coś do budżetu państwa? Definicja
podatku z wiki: "obowiązkowe świadczenie pieniężne pobierane przez związek publicznoprawny" - czyż
tak zwane składki nie są obowiązkowe? Czyż nie są świadczeniami pieniężnymi? Czyż nie trafią pod
kontrolę rządu, instytucji rządowych, samorządów itp? Dlaczego ciągle w polsce oszukuje się ludzi?
Jaka to wolność i demokracja? Dlaczego nie może być jasno i prosto: pracodawca płaci tyle, ty
dostajesz minus podatek tyle? Co mnie obchodzi ile z tego pójdzie na ZUS, NFZ, IPN, CBA, ABW,
Centralno-Narodowo-Katolicki Fundusz Drogowy czy inne bzdury a zauważcie, że i tutaj polska Was
oszukuje na każdym kroku, bo Wmawia się Wam, jakoby określona część Waszych podatków była
przeznaczana na odgórne, "szczytne" cele. Tymczasem politycy robią z Waszymi pieniędzmi co chcą,
finansując z nich swoje polityczne zaplecze i poszerzając wpływy.
ich pracy jest niemoralne i nieetyczne, zniechęca to do pracowitości, przyczynia się do rozwoju
bezrobocia, sprzyja patologii i nadużyciom. Państwo powinno czerpać swoje dochody z konsumpcji,
łatwy dostęp do nieopodatkowanej lub nisko opodatkowanej pracy jest szczytowym osiągnięciem
demokracji i kapitalizmu i żadni politycy, obojętnie z joblem czy bez nie powinni mieć prawa
odbierać tego ludziom.
kasa popłynie do kraju to raz, a dwa - rząd zarobi na konsumpcji, bo część z tych 100
tysięcy na pewno wydam, choćby na usługi bankowe i maklerskie. Myślisz, że bogaci ludzie to
idioci-filantropii chcący wspierać polskie partie polityczne? Pokaż mi bogacza, który płaci
duże podatki w tym kraju! Nawet Kulczyk płaci je w Austrii, "zabrać bogatym a dać biednym"
to mitomania i surrealizm, kapitał należy przyciągać a pracowitość nagradzać, a nie karać,
natomiast wyżej można opodatkować konsumpcję. Nie sądzisz, że tak jest sprawiedliwiej? Kto
więcej wydaje płaci większe podatki - proste i moralne.
Łoś zarabia 1000 PLN a Miś 100.000 PLN
podatek 10% (upraszczamy) - dla jednego to 100 PLN dla drugiego 10000 PLN.
Łosiowi zostaje 900 PLN a Misiowi 90.000 PLN.
chyba ten pierwszy bardziej ma przechlapane...
***
ale do rzeczy. Grandą jest podatek progresywny jak teraz mamy. Jak można karać ludzi za to
że więcej zarabiają bo są przedsiębiorczy. To nieetyczne.
podatki PIT są idiotyczne. Bezsensowne. Przecież jak kowalski zarobiłby 20% więcej, to te
20% wyda na konsumpcję - od której jest 19% CIT i 22% VAT (czyli ponad 40%). Zatem tak czy
inaczej ok 9% trafi do budżetu...
porównaniu z podatkami w krajach skandynawskich to pryszcz .Jakos te kraje nie
bankrutują i mają się dobrze.Nie mówię o Estonii i Łotwie które mają podatek liniowy i
są prawie bankrutami
z tych krajów niedawno zakończył program ostrych cięć socjalnych. Zresztą nawet
najbardziej pro-socjalna Norwegia zajmuje 28 miejsce w rankingu wolności
gospodarczej, my 82. Kraje rozwinięte mogą sobie spijać śmietankę i powiedzieć "dość
kapitalizmu, bierzemy to co jest". Nas na to nie stać, chyba, że nie aspirujemy do
tego grona państw wysoko rozwiniętych?
A co z reszta, jest bezrobotna i nie zarabia. A moze tak podawac ile PKB jest wyplacane w formie
plac